warszawa - trasy
Started By
Gosc_emka_*
, 11 lut 2009 12:32
2336 odpowiedzi w tym temacie
#382
Gosc_@ndy_*
Napisano 25 kwiecień 2009 - 17:05
ale jedziemy Wałem międzyszyńskim, żeby nie jechać w tą i spowrotem (lubelską).może być skrzyżowanie Marsa i Płowieckiej
fajnie jak by tu wszystkim pasowało http://mapa.szukacz....tel&t=Kliknięty punkt pod mostem poniatowskim
godzina 10
#390
Napisano 25 kwiecień 2009 - 20:59
No to po kolei: ruszyłem zgodnie z planem, punkt 9.15.
Prawdę mówiąc, niezbyt chciało mi się startować wcześniej no i uznałem, że nie bardzo mam ochotę brać dodatkowo coś ciepłego na ranek, tylko po to by się rozbierać po iluś tam kilometrach. Prognozę pogody sprawdziłem wcześniej i uznałem, że jazda najpierw POD wiatr, znaną sobie trasą i powrót z wiatrem jest chyba najlepszym rozwiązaniem, zwłaszcza na maszynie która nie lubi silnego wiatru bocznego, a dmuchawa zapowiadała się konkretna.
Oczywiście, uznałem że nie ma co się napinać i że będzie po drodze parę odpoczynków, zabrałem też raczej dużo żarcia - włącznie z tym, co uzupełniałem po drodze pożarłem dziś pięć bananów i dwie tabliczki czekolady, do tego zużyłem mniej więcej dwa litry wody.
Jechałem najpierw do Konstancina Jeziornej, potem do Góry Kalwarii trasą nad Wisłą. W Górze skręciłem, przekroczyłem rzekę i zjechałem na boczną drogę tuż nad Wisłą, łączącą się z trasą 801 - o ile dobrze pamiętam numer. Tutaj także minęła mnie z naprzeciwka grupa mniej więcej dziesięciu kolarzy.
Jazda drogą na Dęblin ( w zasadzie na Puławy, ale celem był Dęblin właśnie ) była całkiem przyjemna, mniej więcej po 20km dogoniłem samotnego szosowca z którym zrobiłem ca 20km. Po drodze mignął na bocznej drodze jakiś samotnik na Kellysie IRC ( sam mam takie coś, malowanie rozpoznam więc od razu :mrgreen: )
Ten kawałek trasy był jeszcze w miarę ok, poza fatalnym kawałkiem nawierzchni przed skrętem na Wilgę - jakieś 10km płyt betonowych. Na czasówce aż tak bardzo tego nie czułem, no ale...
Zdecydowanie najgorszy kawałek to ostatnie 20-15km do Dęblina. Mocny wiatr od czoła, który towarzyszył mi przez niemal całe wcześniejsze 80km doprowadzał mnie do furii - zwłaszcza, że zmęczenie materiału już dawało znać o sobie. W myślach układałem całe poematy, zawierające zwroty w stylu 'wiatr wiatr ty ch...' i ogólnie zawierające imponujące ilości słów niecenzuralnych. Nawet las nie bardzo dawał osłonę - dwa czy trzy razy zadziałał jak tunel aerodynamiczny. Próbowałem się pocieszać, że na czasówce opory aerodynamiczne są naprawdę MNIEJSZE i w ogóle ale ni hu hu nie pomagało.
Ostatecznie jakoś dowlokłem się na miejsce i zrobiłem sobie dłuższy odpoczynek przy kebabie - zresztą do tego czasu, mimo bananów, mimo czekolady zrobiłem się potwornie głodny.
Kebab był średni, w ogóle jeśli jest ktoś z Dęblina lub okolic to byłbym bardzo zobowiązany za info o jakimś DOBRYM barze w mieście.
Następnym przystankiem były Ryki i tu już nie było godnych uwagi problemów - po odpoczynku i jeździe częściowo pod wiatr a częściowo z wiatrem dotarłem do miasta i skierowałem się w drogę powrotną via Garwolin do Warszawy.
Droga Ryki - Warszawa ( siedemnastka AFAIR ) jest Świetna. Szerokie pobocze, dziur nie stwierdzono, ruch do przeżycia - po prostu cud miód orzeszki.
Wiatr w plecy zrobił swoje - tak, jak w drodze do Dęblina kląłem na czym świat stoi tak tutaj raz po raz przekraczałem 30 ( dla porównania, przed samym Dęblinem z trudem jechałem 23-28km/h a średnia spadła do minimum, 27,9 ), momentami i 40. Na jednym ze zjazdów od niechcenia ( a właściwie od czekolady i banana nieco wcześniej ) wycisnąłem 63,8km/h choć solidnie obiecałem sobie, że NIE będę przekraczał 61km/h w życiu. Eh, postanowienia...
Generalnie, mimo ogólnego zmęczenia ta część jazdy była najlepsza. Wiatr w plecy ( momentami bardzo mocny ), co jakiś czas lekkie spadki, bardzo przyjemny asfalt - po prostu rewelacja. Nawet średnia skoczyła do 29,7 - potem zjechała przed Warszawą gdy zmęczenie, słabnięcie wiatru, korki i światła dały o sobie znać.
Przed 20. dotarłem z powrotem do domu i pierwszą rzeczą jaką zrobiłem było wyciągnięcie komórki, mp3 i jeszcze paru takich drobiazgów a następnie wejście w ubraniu pod prysznic. U-hu-hu, to było coś.
Samotna jazda w dobrych warunkach ma jeszcze jedną zaletę - rany, stan wyciszenia i spokoju jaki można osiągnąć to czyste Zen.
Ogólnie - fajna trasa i jestem bardzo zadowolony że dokonałem dziś tego wyczynu. :mrgreen:
Prawdę mówiąc, niezbyt chciało mi się startować wcześniej no i uznałem, że nie bardzo mam ochotę brać dodatkowo coś ciepłego na ranek, tylko po to by się rozbierać po iluś tam kilometrach. Prognozę pogody sprawdziłem wcześniej i uznałem, że jazda najpierw POD wiatr, znaną sobie trasą i powrót z wiatrem jest chyba najlepszym rozwiązaniem, zwłaszcza na maszynie która nie lubi silnego wiatru bocznego, a dmuchawa zapowiadała się konkretna.
Oczywiście, uznałem że nie ma co się napinać i że będzie po drodze parę odpoczynków, zabrałem też raczej dużo żarcia - włącznie z tym, co uzupełniałem po drodze pożarłem dziś pięć bananów i dwie tabliczki czekolady, do tego zużyłem mniej więcej dwa litry wody.
Jechałem najpierw do Konstancina Jeziornej, potem do Góry Kalwarii trasą nad Wisłą. W Górze skręciłem, przekroczyłem rzekę i zjechałem na boczną drogę tuż nad Wisłą, łączącą się z trasą 801 - o ile dobrze pamiętam numer. Tutaj także minęła mnie z naprzeciwka grupa mniej więcej dziesięciu kolarzy.
Jazda drogą na Dęblin ( w zasadzie na Puławy, ale celem był Dęblin właśnie ) była całkiem przyjemna, mniej więcej po 20km dogoniłem samotnego szosowca z którym zrobiłem ca 20km. Po drodze mignął na bocznej drodze jakiś samotnik na Kellysie IRC ( sam mam takie coś, malowanie rozpoznam więc od razu :mrgreen: )
Ten kawałek trasy był jeszcze w miarę ok, poza fatalnym kawałkiem nawierzchni przed skrętem na Wilgę - jakieś 10km płyt betonowych. Na czasówce aż tak bardzo tego nie czułem, no ale...
Zdecydowanie najgorszy kawałek to ostatnie 20-15km do Dęblina. Mocny wiatr od czoła, który towarzyszył mi przez niemal całe wcześniejsze 80km doprowadzał mnie do furii - zwłaszcza, że zmęczenie materiału już dawało znać o sobie. W myślach układałem całe poematy, zawierające zwroty w stylu 'wiatr wiatr ty ch...' i ogólnie zawierające imponujące ilości słów niecenzuralnych. Nawet las nie bardzo dawał osłonę - dwa czy trzy razy zadziałał jak tunel aerodynamiczny. Próbowałem się pocieszać, że na czasówce opory aerodynamiczne są naprawdę MNIEJSZE i w ogóle ale ni hu hu nie pomagało.
Ostatecznie jakoś dowlokłem się na miejsce i zrobiłem sobie dłuższy odpoczynek przy kebabie - zresztą do tego czasu, mimo bananów, mimo czekolady zrobiłem się potwornie głodny.
Kebab był średni, w ogóle jeśli jest ktoś z Dęblina lub okolic to byłbym bardzo zobowiązany za info o jakimś DOBRYM barze w mieście.
Następnym przystankiem były Ryki i tu już nie było godnych uwagi problemów - po odpoczynku i jeździe częściowo pod wiatr a częściowo z wiatrem dotarłem do miasta i skierowałem się w drogę powrotną via Garwolin do Warszawy.
Droga Ryki - Warszawa ( siedemnastka AFAIR ) jest Świetna. Szerokie pobocze, dziur nie stwierdzono, ruch do przeżycia - po prostu cud miód orzeszki.
Wiatr w plecy zrobił swoje - tak, jak w drodze do Dęblina kląłem na czym świat stoi tak tutaj raz po raz przekraczałem 30 ( dla porównania, przed samym Dęblinem z trudem jechałem 23-28km/h a średnia spadła do minimum, 27,9 ), momentami i 40. Na jednym ze zjazdów od niechcenia ( a właściwie od czekolady i banana nieco wcześniej ) wycisnąłem 63,8km/h choć solidnie obiecałem sobie, że NIE będę przekraczał 61km/h w życiu. Eh, postanowienia...
Generalnie, mimo ogólnego zmęczenia ta część jazdy była najlepsza. Wiatr w plecy ( momentami bardzo mocny ), co jakiś czas lekkie spadki, bardzo przyjemny asfalt - po prostu rewelacja. Nawet średnia skoczyła do 29,7 - potem zjechała przed Warszawą gdy zmęczenie, słabnięcie wiatru, korki i światła dały o sobie znać.
Przed 20. dotarłem z powrotem do domu i pierwszą rzeczą jaką zrobiłem było wyciągnięcie komórki, mp3 i jeszcze paru takich drobiazgów a następnie wejście w ubraniu pod prysznic. U-hu-hu, to było coś.
Samotna jazda w dobrych warunkach ma jeszcze jedną zaletę - rany, stan wyciszenia i spokoju jaki można osiągnąć to czyste Zen.
Ogólnie - fajna trasa i jestem bardzo zadowolony że dokonałem dziś tego wyczynu. :mrgreen:
#391
Gosc_lecter_*
Napisano 26 kwiecień 2009 - 13:16
no ładnie Karolku
wynik kilometrowy imponujacy!
kurczę i wybrałeś się tam beze mnie? No nie ;(
ja też się mierzyłem, żeby tamtędy śmignąć. Widzę, że mnie uprzedziłeś... To ja przejadę się tamtędy jutro, bądź pojutrze, jak zdrowie dopisze, bo coć mnie gardło boli od kliku dni i jakiś rozbity jestem....
kurczę i wybrałeś się tam beze mnie? No nie ;(
ja też się mierzyłem, żeby tamtędy śmignąć. Widzę, że mnie uprzedziłeś... To ja przejadę się tamtędy jutro, bądź pojutrze, jak zdrowie dopisze, bo coć mnie gardło boli od kliku dni i jakiś rozbity jestem....
#393
Napisano 26 kwiecień 2009 - 18:46
Jak się pozbieram do kupy to też opiszę dzisiejszy wypad..dzięki Karol za towarzystwo:)
[ Dodano: 2009-04-29, 08:00 ]
Oto relacja niedzielnego wypadu wraz z Karolem.
Wyjechaliśmy w trasę ok 11 naprzeciwko Best Malla prosto Gdańska na Łomianki- wiatr w plecy dał nam bardzo dobrąśrednią i po ok 40 minutach byliśmy już w łomankach na Wiślanej stamtąd udaliśmy się do ulicy Rolniczej (początkowy odcinek nadal nie jest niestety wyremontowany-mnóstwo nierówności i przeszkód różnej maści:) którą dojechaliśmy aż do mostu i drogi nr 85 przed Nowym Dworem. Po przejechaniu mostu mineliśmy Nowy Dwór i skręciliśmy w trasę nr 62...bardzo dobry asfalt,mało tirów(pewnie dlatego,ze niedziela), i bardzo fajne widoki dookoła,kilka podjazdów..słowem na trasie nie można było się nudzić. Nastepnie skręciliśmy w drogę nr 632 aby zorbić sobie postój na zaporze- cofnęliśmy się następnie do drogi odchodzącej od 632 na Jachrankę, którą dojchaliśmy do drogi nr 61-przebiliśmy sie przez most jadąc cały czas prosto az do skrętu na Stanisławów II. tą droga dojechalismy do trasy nr 633, potem w Modlińską, mostem Grota i powrót Wisłostradą na Sadybę.
Trasaogólnie bardzo ciekawa - w sumie ok 130 KM i wszystko byoby bardzo fajnie gdyby nie koszmarny wiatr w czasie powrótu który niemiłosiernie mieliśmy czołowo do kierunku jazdy :-/
ale i tak było warto-polecam trasę i pozdrawiam wszystkich. :-D
[ Dodano: 2009-04-29, 08:00 ]
Oto relacja niedzielnego wypadu wraz z Karolem.
Wyjechaliśmy w trasę ok 11 naprzeciwko Best Malla prosto Gdańska na Łomianki- wiatr w plecy dał nam bardzo dobrąśrednią i po ok 40 minutach byliśmy już w łomankach na Wiślanej stamtąd udaliśmy się do ulicy Rolniczej (początkowy odcinek nadal nie jest niestety wyremontowany-mnóstwo nierówności i przeszkód różnej maści:) którą dojechaliśmy aż do mostu i drogi nr 85 przed Nowym Dworem. Po przejechaniu mostu mineliśmy Nowy Dwór i skręciliśmy w trasę nr 62...bardzo dobry asfalt,mało tirów(pewnie dlatego,ze niedziela), i bardzo fajne widoki dookoła,kilka podjazdów..słowem na trasie nie można było się nudzić. Nastepnie skręciliśmy w drogę nr 632 aby zorbić sobie postój na zaporze- cofnęliśmy się następnie do drogi odchodzącej od 632 na Jachrankę, którą dojchaliśmy do drogi nr 61-przebiliśmy sie przez most jadąc cały czas prosto az do skrętu na Stanisławów II. tą droga dojechalismy do trasy nr 633, potem w Modlińską, mostem Grota i powrót Wisłostradą na Sadybę.
Trasaogólnie bardzo ciekawa - w sumie ok 130 KM i wszystko byoby bardzo fajnie gdyby nie koszmarny wiatr w czasie powrótu który niemiłosiernie mieliśmy czołowo do kierunku jazdy :-/
ale i tak było warto-polecam trasę i pozdrawiam wszystkich. :-D
#394
Napisano 30 kwiecień 2009 - 18:51
Jutro tj. 01.05.09 wybieramy się do Baboszewa na wyścig Pro Ligi. Wcześniej o 10 jest wyścig dla amatorów w którym niektórzy z nas chcą wziąć udział. Jeśli ktoś miałby ochotę na taką wycieczkę to zapraszamy na rondo Starzyńskiego o godz. {uwaga, uwaga} 5:45. { też nie mogę w to uwierzyć} . 0 godz. 6 mamy pociąg do NDM a stamtąd już na rowerach jedziemy do Baboszewa. Około 45km. Po wszystkich atrakcjach wracamy do Warszawy, oczywiście już na rowerach. około 90km.
Jeszcze jako ciekawostkę dodam że patronat medialny nad wyścigami Pro Ligi objął portal www.naszosie.pl naszego kolegi Maro, który z resztą będzie jechał w kolumnie wyścigu. :-)
pozdrawiam Bartek.
Jeszcze jako ciekawostkę dodam że patronat medialny nad wyścigami Pro Ligi objął portal www.naszosie.pl naszego kolegi Maro, który z resztą będzie jechał w kolumnie wyścigu. :-)
pozdrawiam Bartek.
#395
Napisano 30 kwiecień 2009 - 20:08
Bartek. Dziękuję za reklamę ;-)
Ale póki co obejmuję patronem medialnym wyścigi rozgrywane na Mazowszu, organizowane przez Stowarzyszenie Wspierania i Rozwoju Sportu „Mazovia Team".
Ale z czasem... Kto wie...może i całej ProLigi
Powodzenia jutro!
Pokażcie, że nasze treningi nie poszły na marne :-D
A ja chętnie uwiecznię finisz i podniesione w górę ręce któregoś z Was.
Ale póki co obejmuję patronem medialnym wyścigi rozgrywane na Mazowszu, organizowane przez Stowarzyszenie Wspierania i Rozwoju Sportu „Mazovia Team".
Ale z czasem... Kto wie...może i całej ProLigi
Powodzenia jutro!
Pokażcie, że nasze treningi nie poszły na marne :-D
A ja chętnie uwiecznię finisz i podniesione w górę ręce któregoś z Was.
#396
Gosc_MusicMan_*
Napisano 30 kwiecień 2009 - 22:09
Ja zaluje bo chetnie bym sie wybrał... ale griluje i nie dam rady.
Jesli jeszcze ktos jezdzi spokojnie aby sie wkrecic w sezon to chetnie przejade w sobote/niedziele 100-150km.
[ Dodano: 2009-05-01, 16:42 ]
Reszte zgapiłem..
Jesli jeszcze ktos jezdzi spokojnie aby sie wkrecic w sezon to chetnie przejade w sobote/niedziele 100-150km.
[ Dodano: 2009-05-01, 16:42 ]
Reszte zgapiłem..







