Skocz do zawartości


Lance Armstrong - historia subiektywna


515 odpowiedzi w tym temacie

#461 Gosc_Smurfer_Queen_*

Gosc_Smurfer_Queen_*
  • Gość

Napisano 26 czerwiec 2013 - 00:54

Cytat

Czytałem te książkę - żałuję że ją kupiłem i przeczytałem marnując swój czas. Wracac do niej nie zamierzam, ani tym bardziej szczegółowo jej wertowac pod kątem tego, co tam sobie pisał Hamilton. To jest płacenie byłemu koksiarzowi za jego wspomnienia, przy czym ile tam jest prawdy, a ile subiektywnej oceny zdarzeń samego Hamiltona, trudno powiedziec.

Panie kugel..., nie dam rady. Miał być EOT - ale czas wrócić. A nie szkoda Ci czasu na czytanie książek la? A nie szkoda Ci czasu na oglądanie filmów o la? Krótko - a historie la skąd znasz? To Twój kumpel z bloku? Z sąsiedztwa? A może Twój przyjaciel? SKĄD (!?) znasz historie la? SKĄD (!?) wiesz o jego wyjątkowym profesjonalizmie? SKĄD (!?) wiesz o jego wyjątkowej umiejętności zjeżdżania? (zjeżdżał jak pozostałych 200 chłopa w peletonie) SKĄD (?!) wiesz o jego wyjątkowej umiejętności w jeździe na czas? NAJMOCNIEJSZY (nie ważne dzięki czemu) solidnej wagi zawodnik (Ullrich powinien ważyć kilka kilogramów więcej by mieć BMI takie jak la) ZAWSZE dołoży pozostałym w czasówce - po prostu generuje największa moc w przeliczeniu na wagę, dzięki temu jest najszybszy. Że niby najlepiej pokonywał mokre zakręty na rowerze czasowym? A SKĄD o tym wiesz?! Bo miał najlepszy wynik na mecie? Miał! Bo poza zakrętami jechał najszybciej (wiadomo dzięki czemu). Kugel... . Bardzo subiektywnie traktujesz przedstawiane przez siebie "dowody".

Może taki przykład. Wyścigi samochodów. Kategoria aut turystycznych. Na potrzeby tego przykładu - auta turystyczne to auta normalne seryjne bez jakichkolwiek zmian, dokładnie takie jakie wyjechały z fabryki. Wyścig takich aut nazywamy wyścigiem aut turystycznych. I teraz w gronie 200 zawodników Ty jako jeden masz seryjne auto takie jakie wyjechało z fabryki. Pozostałych 199 ma podrasowane silniki, zmienione gumy, zmienione zawieszenie, odchudzone nadwozie. Krótko mówiąc nie pasują do Twojej kategorii. Ale oczywiście otwarcie mówią, że oni startują w kategorii aut turystycznych, tak więc jadą razem z Tobą. Jakie masz szanse żeby zająć miejsce inne niż dwusetne? ŻADNYCH. A teraz przyjmij, że "wyścigi aut turystycznych" to CZYSTE kolarstwo. Pozostałych 199 zawodników nie pasuje do tej kategorii. Mówienie, że la był najlepszym KOLARZEM to kpina. Nie był kolarzem, był koksiarzem, jak pozostałych 199. I tak, zgadzam się z Tobą: był najlepszy wśród koksiarzy. Wśród kolarzy (auta turystyczne) NIE!

Możesz dalej używać chwytnych haseł: weźcie EPO i wygrywajcie TdF. Nie brałem, ale wygrywałem inne wyścigi, zupełnie dzięki CZYSTEJ i UCZCIWEJ pracy. Nie mówiłem, że jestem czysty, mając w lodówce porcje EPO i torebki z własną krwią pobraną gdzieś kiedyś z dobrym hematokrytem. Nie dotarłem do TdF, bo NIE CHCIAŁEM brać EPO i innych gówien. Dałem spokój. To la i jemu podobni sprawili, że idąc UCZCIWĄ (oficjalną) drogą nie masz szans dojść tam gdzie oni doszli. Dalej będziesz uważał la za bohatera godnego podziwu? Poświeciłeś kilkanaście lat swojego życia na UCZCIWĄ pracę (taką o jakiej oni mówili) żeby dotrzeć tam gdzie oni byli i wszystko ch*j? Bo tak naprawdę o czystości to oni mówili, ale byli od niej tak daleko jak skarpetki kolarza po deszczowym Paryż-Roubaix. Starczy (chociaż można to ciągnąć dalej).

Albo i nie. la był uczciwy, bo działał na tyle na ile mu pozwalano? Ku*wa... brak słów. Zaje*ie Ci żonę. Nie złapią mnie. Tzn. że wszystko jest Ok, bo działałem na tyle na ile mi pozwalano!? Proszę powiedz, że się mylę... . To nie do Ciebie kugel, ale do gościa, który najlepiej zna znaczenie powszechnie używanego skrótu EOT, a potem sam kilkakrotnie się z tego wyłamuje... . Brak słów.

irimi - pięknie na zasadzie 'cytat - odpowiedź' pokazałeś co masz na myśli. Jednak niektórzy cytowani nie kumają... . Doszukują się 'przesłania, podtekstów, przenośni' itp. gówien. Masz coś do powiedzenia to powiedz WPROST, zwłaszcza gdy współrozmówców uważasz za nierozgarniętych i nie mających RACJI... (to nie do Ciebie irimi).

Moderatorzy - wyluzujcie, dyskusja w temacie, bez obrażania, bez ***, a Wy chcecie to przerywać bo? - bo macie taką możliwość? To za mało. Widziałem wiele głupszych dyskusji na tym forum bez reakcji. Nie udowadniajcie na siłę, że 'macie władzę'. Metka nie decyduje o tym kto ma racje. Wy macie metkę (moderator) nie koniecznie racje.

#462 Gosc_Bullet_*

Gosc_Bullet_*
  • Gość

Napisano 26 czerwiec 2013 - 18:03

Skąd wiem o historii Armstronga? Ano w każde wakacje oglądałem TDF w czasach kiedy startował Armstrong. Jak chcę się czegoś więcej o nim dowiedziec, to sięgam do obiektywnych źródeł, a nie książek czy filmów ( pisanych ) robionych na zamówienie jego byłych przyjaciół, którzy opowieśc o wspólnych świństwach i łamaniu prawa traktują jako formę własnej psychoterapii i możliwośc uzyskania dodatkowego zarobku, a przy okazji umoczenią w g.....Armstronga.

Na czytanie takich książek szkoda mi czasu - mam sporo literatury do przeczytania w zawodzie, który wykonuje.
Piszesz, że mięśniak Armstrong dzięki sterydom i wyrośniętym na nich mięśniom wygrywał wyścigi na czas. Tylko, że Armstrong zawsze był perfekcyjnie przygotowany do czasówek, a nie zawsze miał tak dużą masę ciała jak mówisz.

Nie przedstawiam żadnych dowodów. To luźna rozmowa. Po prostu twierdzę, że Armstrong był dobry technicznie w jeździe na czas, zresztą jak wszyscy zawodnicy grup Postal i Discovery. Nie wszystko jest wynikiem siły i brania sterydów. Podobno jego polski trener przywiązywał dużą wagę właśnie do jazdy na czas.

Rzecz w tym, że w tym przykładzie z wyścigiem samochodowym to Ty tak przedstawiasz sprawę -LA miał super bolid, a startował z autami turystycznymi. Jaja sobie robisz, czy jak? Chciałbym zobaczyc chociaż JEDNEGO kolarza biorącego udział w TDF w latach 1999 - 2009, który jechał bez żadnego niedozwolonego wspomagania. Ile czasu po koksiarzu Armstrongu przyjeżdżali na metę ostatni z peletonu? Jakie średnie wykręcano w górach ? Moim zdaniem umoczona w to g......była większośc peletonu, jeżeli nie wszyscy.

Nie rzucam żadnych chwytnych haseł, taka jest prawda prawda: Armstrong nie pochodził z jakiejś bogatej rodziny, nie miał super warunków do trenowania. Pewnie możliwości uzyskania sponsoringu miał lepsze niż w Polsce, ale nie przypuszczam, żeby tu były drastyczne różnice. USA to nie jest kolarski raj.
Mam znajomego, który zajmuje się obsługą techniczną pewnej grupy kolarskiej, w której startują młodzi zawodnicy. Opowiada mi, że te ,,łepki'' nie mają jeszcze żadnych wyników, ale chcieli by już zarabiac niebotyczne pieniądze. No właśnie - myślę, że każdy z nich miałby szanse na świetne wyniki jakie robią np. Bodnar, czy Kwiatkowski.....albo Armstrong. Tylko do tego trzeba stale i ciężko pracowac, a nie siedziec z kolegami wieczorami w nocnych klubach, panienki, dyskoteki, samochody + dorywcza praca na boku, no bo przecież ,,i tak nie masz szans z koksiarzami'' - to takie proste tłumaczenie.

Jeżeli poświeciłeś jak piszesz kilkanaście lat swojego życia i w Polsce nie masz wyników - nieważne w czym robisz - w kolarstwie czy w innym zawodzie, to po prostu jesteś słaby. W Polsce mamy tragiczną etyke pracy i słabą konkurencję w każdej dziedzinie życia. Prawda jest taka, że jak masz trochę oleju w głowie i chęc do pracy, to wszędzie w Polce można odnieśc sukces. Po prostu w wielu miejscach są ludzie, którzy są tam nie dlatego że są dobrzy w tym co robią, tylko ktos, zazwyczaj z rodziny, ich tam upchnął. Szacunek dla pracy pracy jest żaden, sporo ludzi wręcz chce pokazac, jak bardzo ma gdzieś swoją pracę i swoich klientów, jak bardzo nie cierpi swojej roboty. ,,No bo za śmierdzące 1500 zł nie będę robic'' - słyszałem taką wypowiedź.

Krótko więc - zrób w czymkolwiek w Polsce wynik klasy światowej, przymknę oko, że koksowałeś. Ale zrób to. Problem w tym, że polscy zawodnicy, czy w ogóle pracownicy - w jakiejkolwiek dziedzinie pracy, w tym sportu - z koksem czy bez koksu i tak są tak straszliwie cieńcy, że szkoda czasu na ich oglądanie.

Nie widzę analogii między tym zabójstwem żony, a oszustwem Armstronga. Co ma morderstwo do dopingu w zawodowym peletonie? Moim zdaniem trudno potępiac Armstronga za nielegalny doping, jeżeli założyc, że większośc kolarzy na TDF nielegalnie się wspomagała.

#463 Gosc_tobo_*

Gosc_tobo_*
  • Gość

Napisano 26 czerwiec 2013 - 18:21

Jakie są te "obiektywne źródła"?

#464 Gosc_Bullet_*

Gosc_Bullet_*
  • Gość

Napisano 26 czerwiec 2013 - 18:24

Chocby artykułów w prasie sportowej robionych przez niezależnych dziennikarzy.

#465 irimi

irimi
  • Użytkownik
  • 839 postów
  • Skądże znowu?

Napisano 26 czerwiec 2013 - 18:27

Cytat

...Jak chcę się czegoś więcej o nim dowiedziec, to sięgam do obiektywnych źródeł...

Mógłbyś podać te źródła?
Konkretnie. Bardzo konkretnie.
Dawid Walsh był i jest niezależnym dziennikarzem. Czytałeś jego wypowiedzi? Słuchałeś wywiadów? Czytałeś książkę?

Cytat

Moim zdaniem trudno potępiać Armstronga za nielegalny doping, jeżeli założyc, że większośc kolarzy na TDF nielegalnie się wspomagała.

To zdanie świadczy o tym, że nic nie zrozumiałeś z porównań Smurfer_Queena do wyścigu aut turystycznych (199 prodrasowanych i jedno czyste) i do analogii do zabójcy żony, który przez to, że nie został złapany, jest niewinny. Przecież te porównania oznaczają, że każdy który łoi jest winny. No ale przecież Tobie nikt nie wmówi, że białe jest białe, a czarne jest czarne :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
PS. LA jako największy z nich łgarz i oszust zasługuje na największą karę.

#466 Gosc_Bullet_*

Gosc_Bullet_*
  • Gość

Napisano 26 czerwiec 2013 - 18:36

Cytat

Jakie są te "obiektywne źródła"?


Np. takie:

http://www.sueddeuts...Lance_Armstrong

#467 Gosc_Smurfer_Queen_*

Gosc_Smurfer_Queen_*
  • Gość

Napisano 29 czerwiec 2013 - 23:31

Cytat

Skąd wiem o historii Armstronga? Ano w każde wakacje oglądałem TDF w czasach kiedy startował Armstrong. Jak chcę się czegoś więcej o nim dowiedziec, to sięgam do obiektywnych źródeł, a nie książek czy filmów ( pisanych ) robionych na zamówienie jego byłych przyjaciół, którzy opowieśc o wspólnych świństwach i łamaniu prawa traktują jako formę własnej psychoterapii i możliwośc uzyskania dodatkowego zarobku, a przy okazji umoczenią w g.....Armstronga.

Na czytanie takich książek szkoda mi czasu - mam sporo literatury do przeczytania w zawodzie, który wykonuje.
Piszesz, że mięśniak Armstrong dzięki sterydom i wyrośniętym na nich mięśniom wygrywał wyścigi na czas. Tylko, że Armstrong zawsze był perfekcyjnie przygotowany do czasówek, a nie zawsze miał tak dużą masę ciała jak mówisz.

Nie przedstawiam żadnych dowodów. To luźna rozmowa. Po prostu twierdzę, że Armstrong był dobry technicznie w jeździe na czas, zresztą jak wszyscy zawodnicy grup Postal i Discovery. Nie wszystko jest wynikiem siły i brania sterydów. Podobno jego polski trener przywiązywał dużą wagę właśnie do jazdy na czas.

Rzecz w tym, że w tym przykładzie z wyścigiem samochodowym to Ty tak przedstawiasz sprawę -LA miał super bolid, a startował z autami turystycznymi. Jaja sobie robisz, czy jak? Chciałbym zobaczyc chociaż JEDNEGO kolarza biorącego udział w TDF w latach 1999 - 2009, który jechał bez żadnego niedozwolonego wspomagania. Ile czasu po koksiarzu Armstrongu przyjeżdżali na metę ostatni z peletonu? Jakie średnie wykręcano w górach ? Moim zdaniem umoczona w to g......była większośc peletonu, jeżeli nie wszyscy.

Nie rzucam żadnych chwytnych haseł, taka jest prawda prawda: Armstrong nie pochodził z jakiejś bogatej rodziny, nie miał super warunków do trenowania. Pewnie możliwości uzyskania sponsoringu miał lepsze niż w Polsce, ale nie przypuszczam, żeby tu były drastyczne różnice. USA to nie jest kolarski raj.
Mam znajomego, który zajmuje się obsługą techniczną pewnej grupy kolarskiej, w której startują młodzi zawodnicy. Opowiada mi, że te ,,łepki'' nie mają jeszcze żadnych wyników, ale chcieli by już zarabiac niebotyczne pieniądze. No właśnie - myślę, że każdy z nich miałby szanse na świetne wyniki jakie robią np. Bodnar, czy Kwiatkowski.....albo Armstrong. Tylko do tego trzeba stale i ciężko pracowac, a nie siedziec z kolegami wieczorami w nocnych klubach, panienki, dyskoteki, samochody + dorywcza praca na boku, no bo przecież ,,i tak nie masz szans z koksiarzami'' - to takie proste tłumaczenie.

Jeżeli poświeciłeś jak piszesz kilkanaście lat swojego życia i w Polsce nie masz wyników - nieważne w czym robisz - w kolarstwie czy w innym zawodzie, to po prostu jesteś słaby. W Polsce mamy tragiczną etyke pracy i słabą konkurencję w każdej dziedzinie życia. Prawda jest taka, że jak masz trochę oleju w głowie i chęc do pracy, to wszędzie w Polce można odnieśc sukces. Po prostu w wielu miejscach są ludzie, którzy są tam nie dlatego że są dobrzy w tym co robią, tylko ktos, zazwyczaj z rodziny, ich tam upchnął. Szacunek dla pracy pracy jest żaden, sporo ludzi wręcz chce pokazac, jak bardzo ma gdzieś swoją pracę i swoich klientów, jak bardzo nie cierpi swojej roboty. ,,No bo za śmierdzące 1500 zł nie będę robic'' - słyszałem taką wypowiedź.

Krótko więc - zrób w czymkolwiek w Polsce wynik klasy światowej, przymknę oko, że koksowałeś. Ale zrób to. Problem w tym, że polscy zawodnicy, czy w ogóle pracownicy - w jakiejkolwiek dziedzinie pracy, w tym sportu - z koksem czy bez koksu i tak są tak straszliwie cieńcy, że szkoda czasu na ich oglądanie.

Nie widzę analogii między tym zabójstwem żony, a oszustwem Armstronga. Co ma morderstwo do dopingu w zawodowym peletonie? Moim zdaniem trudno potępiac Armstronga za nielegalny doping, jeżeli założyc, że większośc kolarzy na TDF nielegalnie się wspomagała.

Musiałem dać sobie czas na odpowiedź. irimi dobrze pisze - nie zrozumiałeś o co mi chodziło. W porządku, nie było to jasne/klarowne itd.. Ok, mogłeś nie zrozumieć. Ale przejdźmy do szczegółów. Nigdzie nie napisałem, że JA trenowałem kilkanaście lat. To był przykład: od żaka do seniora. Jestem słaby? Rozumiem, że znasz realia polskiego kolarstwa? Nie znasz. Gdybyś znał, nie pisałbyś takich rzeczy. To do czego doszedłeś świadczy o Twoim poziomie? Oj, niestety nie. Znasz historie jak niektórzy z obecnych/byłych polskich protourowców 'pracowali' na to by być zauważeni? Sugerujesz, że jestem słaby? Że obijałem się? Widziałeś jak Twój znajomy wyjmuje z lodówki strzykawkę i sobie wstrzykuje? Nie znasz mojej 'historii', tego w żadnych "obiektywnych" źródłach nie przeczytałeś. Ale twierdząc, że się obijałem jesteś w błędzie. KILKUDZIESIĘCIU zawodników, moich znajomych, przewinęło się przez polski peleton i musiało zakończyć ściganie. Nie ma żadnych 'łowców talentów'. To lipa jak się patrzy. Nie można nazwać 'łowcą talentów' kogoś kto zauważa mistrza polski lub innego zawodnika z ważnymi zwycięstwami. To nie 'łowca talentów', to ktoś kto przychodzi na gotowe. Znasz Artura Króla? Wygrał wyścig "Solidarności i Olimpijczyków" w 2009 roku. Jest wynik? JEST. I co? I nie mógł znaleźć ekipy na 2010 rok.

W czymkolwiek wynik światowy i przymkniesz oko na doping? Rozumiem, że szanujesz i podziwiasz braci Szczepaników? Pierwsze i drugie miejsce w MŚ do lat 23 to wynik światowy. Oni go osiągnęli. Kilkudziesięciu zawodników rywalizujących z nimi na czysto zakończyło przygodę z kolarstwem, bo 'się nie da' na czysto. Ale Ty szanujesz oszustów Szczepaników. Gratuluję.

Nie odpowiadam za "łepków" z klubu, który znasz. To, że oczekują horrendalnych kwot za trenowanie to nie ich, ani moja wina. To wina wychowania. Swoją drogą dobrze robią, niech się cenią, niech nie idą w oszukany 'sport'. Pamiętaj o jednym - od początku mówi się o czystej i uczciwej rywalizacji, dopiero gdy w zasadzie nie masz wyjścia dowiadujesz się, że bez dopingu nie masz szans. I wtedy decydujesz czy swoje kilka/kilkanaście lat treningów, poświęcenia puszczasz w niepamięć i zajmujesz się czymś innym, czy wchodzisz w 'to', i zaczynasz oszukiwać. Wchodząc w to stajesz się zerem, jak Armstrong, Ullrich i wszyscy inni, którzy zdecydowali się brać dla wyniku, dla sławy itd..

#468 Gosc_Bullet_*

Gosc_Bullet_*
  • Gość

Napisano 30 czerwiec 2013 - 16:15

Wzruszyła mnie Twoja historia. Prawie się popłakałem nad niedolą młodych, polskich kolarzy.

Mówiąc poważnie mało mnie obchodzą ich problemy, to czy mają ,czy nie mają sponsorów, trenerów itp. Młodzi ludzie ciągle powtarzają, że każdy powinien się martwic wyłącznie o siebie. To niech się martwią - także w tej dziedzinie. Powinni się cenic? Kpisz sobie? Nie mając 20 lat, bez żadnego doświadczenia i wyników mają dostawac duże pieniądze? Proszę bardzo - już widzę, jak taki młody gostek ma dzięki temu motywację do dalszej ciężkiej pracy :)

To jest wątek o historii Lance'a Armstronga. Czy Armstrong odpowiada za to, że na pewnym etapie w Polsce nie można rozwijac się kolarsko bez nielegalnego wspomagania ? - bo to wynika z tego, co piszesz. Jeżeli masz pretensje, to kieruj je do organizatorów, działączy i trenerów kolarstwa. Co ma z tym wspólnego Armstrong? On nie wymyślił koksu w kolarstwie. Ciekawie byłoby przebadac próbki krwi Merxa, Hinault'a, LeMonda czy Induraina, gdyby takie istniały i były przechowywane. Armstrong wszedł w istniejący układ i doskonale go wykorzystał. Został nieproporcjonalnie ukarany dla przykładu - niby że nie ma nietykalnych w koksowaniu. Tyle, że takie karanie dla przykładu nic nie da - za duże pieniądze, za duża pokusa, za dużo jest nowych, trudnych do wykrycia możliwości nielegalnego wspomagania.

Wielu marzy tylko o występie w TDF, inni o jego przejechaniu, jeszcze inni marzą o wygraniu chocby jednego etapu lub jakiejś klasyfikacji. Armstrong wygrał TDF 7 razy.
Tacy jak Ty za łatwo oceniacie takich ludzi jak on.

Czy popieram koksiarzy ? Nie - to jest oszustwo. Ale rozumiem ludzi, którzy zdecydowali, że w danym układzie nie da się inaczej, a chcą dalej wykonywac swój zawód. I robią to bardzo dobrze - tak jak Armstrong. Wolę takich, niż ludzi którzy są generalnie słabi, ale swoją słabośc tłumaczą tym, że nie zgadzają się na stosowanie koksu. Nie mówię tu o Tobie, ale sporo takich by się znalazło.

#469 maciej1986

maciej1986
  • Użytkownik
  • 3267 postów
  • SkądPoznań

Napisano 30 czerwiec 2013 - 17:04

Widzisz, sprawa wygląda o wiele ciekawiej... gdyby UCI bardziej się przykładała do badania próbek, to raka u Lance'a wykryliby przed jego lekarzami ;-)


#470 nick

nick
  • Użytkownik
  • 2254 postów
  • Skądkrakow

Napisano 30 czerwiec 2013 - 21:39

Ponieważ parę lat już spędziłem na tym padole. I łez i śmiechu, powiem prosto - życie to nie klawiatura fortepianowa. Tylko czarne i białe, to tak niestety nie działa. Patrząc na swoje życie, chyba każdy ma sobie coś do zarzucenia. pozdr

#471 astronom

astronom
  • Użytkownik
  • 1367 postów
  • SkądBurzyn

Napisano 30 czerwiec 2013 - 22:15

Cytat

Ponieważ parę lat już spędziłem na tym padole. I łez i śmiechu, powiem prosto - życie to nie klawiatura fortepianowa. Tylko czarne i białe, to tak niestety nie działa. Patrząc na swoje życie, chyba każdy ma sobie coś do zarzucenia. pozdr


Bdb uwaga. Kto nie kombinował z darowiznami za czasów Kołodki, pracą na czarno i jednocześnie pobieraniem bezrobocia, ukrywaniem przychodu żeby VATu nie płacić, kombinowaniem lewych rent itp., itd. Że tylko takie nasze pospolite grzechy narodowe wymienię ;)
W tym wątku pasuje jak ulał Chrystusowe: "kto jest bez winy niechaj pierwszy kamień rzuci".

www.youtube.com/user/AstronomzBurzyna

 

"Myślę też, że podatek paliwowy powinien być też od rowerów pobierany. Bo jak jedziesz rowerem, to nie jedziesz autem. A jakbyś jechał autem, to byś go zapłacił, czyli oszukujesz państwo nie jadąc autem. Czyli ergo powinieneś płacić na rowerze ekwiwalent mediany spalanego paliwa na 100km po cenach PKN Orlen..."


#472 Gosc_Smurfer_Queen_*

Gosc_Smurfer_Queen_*
  • Gość

Napisano 01 lipiec 2013 - 00:24

Cytat

To jest wątek o historii Lance'a Armstronga. Czy Armstrong odpowiada za to, że na pewnym etapie w Polsce nie można rozwijac się kolarsko bez nielegalnego wspomagania ?

Tak, odpowiada za to jak każdy koksiarz. Inni chcący dorównać takim 'kolarzom' również zaczynają brać i zwyczajnie na czysto nie da się z nimi rywalizować. A tym samym uczciwi wypadają z gry. la został wykreowany/sam się wykreował na żywą legendę. Od początku uparcie twierdził, że wszystko co osiąga, osiąga na czysto. Przez długie lata był wzorem do naśladowania dla wielu ludzi, w tym dla wielu późniejszych zawodników. Wpajano im: patrzcie co można osiągnąć uczciwą i ciężką pracą. Zrobiono wokół la szopkę, udowadniano gdzie tylko się dało jego wyjątkowość, profesjonalizm itd., że to właśnie dzięki temu jest najlepszy. Siedem wygranych TdF nie oznacza, że la miał najbardziej profesjonalne podejście do tego co robił, że był najlepszy technicznie itd.. Ale o nim tak mówiono, więc większość bezkrytycznie przyjęła to jako fakt. Czy nie jest tak, że większość kibiców, kolarzy amatorów itd. traktuje popularny 'młynek' jako niedościgniony ideał? Nieprawdą jest, że zawodnik kręcący 5-10rpm wolniej od la jest gorszy. Kadencja to indywidualna sprawa. To tak jakby powiedzieć, że ktoś jest gorszy, bo jest niższy. Ile w jego wynikach było wyjątkowości, profesjonalizmu a ile koksu, układów z UCI itp.? Tego się nie dowiemy. Ale większość historii o jego profesjonalizmie była nam sprzedawana przez jego obóz, tak więc przez ludzi którzy mieli z niego zrobić 'boga' kolarstwa. Gdzieś na forum widziałem podpis jednego z użytkowników:
I rode when no one else would ride. - Lance Armstrong
Widziałem filmik z którego ten cytat pochodzi, albo do którego się odnosi. Filmik miał robić wrażenie, jak widać zrobił. Kolejna bajka została nam sprzedana. Zdaje się, że la nie trenował nigdy w Norwegii czy chociażby zimą w Polsce. Ale to nie norwescy kolarze, lecz la jest cytowany i uważany za kogoś kto tak profesjonalnie podchodził do swojego zawodu, że żadne warunki nie przeszkodzą mu w realizacji planu. Dla norwega to normalka, dla la kolejny punkcik na liście jego wyjątkowości. I tak stworzono żywą legendę. Zapomniano tylko dodać, że w oficjalnie czystym sporcie, oficjalnie czysty la koksił aż miło. Bez tego nie byłby tam gdzie był. Zachcianka la - i innych koksiarzy - by być najlepszym za wszelką cenę jest ważniejsza, więcej warta od pracy wykonanej przez setki, a może tysiące zawodników, którzy do końca pozostali uczciwi i albo się wycofali albo jeździli po ogonach? Cały czas mówimy o oficjalnie czystym sporcie. Gdyby oficjalnie była dowolność w kwestii dopingu - gratulacje lance, życzę zwycięstw w kolejnych siedmiu edycjach. Ale w obecnej formie - niedozwolony doping jest niedozwolony. Dostęp do lepszego lekarza, układy z UCI czy z komisją antydopingową itd., nie są przedmiotem tego sportu - nie są elementem rywalizacji, tylko ją wypaczają.

Cytat

Wielu marzy tylko o występie w TDF, inni o jego przejechaniu, jeszcze inni marzą o wygraniu chocby jednego etapu lub jakiejś klasyfikacji. Armstrong wygrał TDF 7 razy.
Tacy jak Ty za łatwo oceniacie takich ludzi jak on.

Cóż z tego, że wygrał 7 razy TdF? Jak się okazuje nie czyni to z niego wzoru do naśladowania. A czy Ty też wygrałeś co najmniej 7 razy TdF, by uważać, że ocena wydana przez ludzi takich jak Ty jest słuszniejsza/lepsza/prawdziwsza? Bo rozumiem, że tacy jak Ty, nie oceniają z taką łatwością takich ludzi jak on.
Tobie za to zbyt łatwo przychodzi ocenianie kto jest słaby. Cała 'wzruszająca historia' z poprzedniego postu ma na celu pokazanie jak to wygląda od środka. To czy ktoś się wybił czy nie, nie świadczy o jego zaangażowaniu, poświęceniu, czy słabości. Jest wiele innych czynników, które niestety mają znaczenie. Piszę niestety, bo często chodzi po prostu o kasę i znajomości, a to nie to powinno być decydujące. Tak na dobrą sprawę Kowalski spod budki z piwem może wystartować w TdF, bo jego wujek jest właścicielem i wyłącznym sponsorem drużyny ProTour. A Ty wypruwasz sobie flaki codziennymi treningami, jesteś wycieniowany do granic możliwości, ale żadna drużyna Cię nie chce przyjąć. Kowalski oczywiście dostał limit na 3-kilometrowym prologu. I spotykasz Kowalskiego przy budce, opowiada kolegom od piwa jak to startował w TdF. Podchodzisz i mówisz, że: gdyby nie wujek, to... - i tu Ci przerywają - jakbyś był lepszy od Kowalskiego to Ciebie by wziął, a nie jego. Byłeś po prostu za słaby, tak?

Cytat

Czy popieram koksiarzy ? Nie - to jest oszustwo. Ale rozumiem ludzi, którzy zdecydowali, że w danym układzie nie da się inaczej, a chcą dalej wykonywac swój zawód. I robią to bardzo dobrze - tak jak Armstrong. Wolę takich, niż ludzi którzy są generalnie słabi, ale swoją słabość tłumaczą tym, że nie zgadzają się na stosowanie koksu.

A któż mu bronił wykonywać swój zawód uczciwie? Może kończyłby wyścigi w połowie stawki, może wyżej, może niżej. Ale on chciał za wszelką cenę być NAJ.
Mamy na jednej ulicy sklepiki, Ty masz swój, ja mam swój, wiedzie nam się różnie, ale ogólnie do przodu. I przyjechał lance, postawił swój sklepik, całe życie marzył o tym żeby być sklepikarzem. No i jest. Ale to mu nie wystarcza, on musi być najlepszy. I podpalił nasze sklepiki. I w tym momencie pójdziesz do niego i powiesz: ja cię lance rozumiem, jesteś bardzo dobrym sklepikarzem, miałeś prawo nas podpalić, teraz będziesz miał większe dochody, będziesz najlepszy, nie ma problemu. To nic, że spłonął dorobek naszego życia, byliśmy za słabi na sklepikarzy, powinniśmy cię pierwsi podpalić.


Cytat

W tym wątku pasuje jak ulał Chrystusowe: "kto jest bez winy niechaj pierwszy kamień rzuci".

I tym optymistycznym akcentem zakończmy dyskusję, zlikwidujmy sądownictwo, 'opróżnijmy' więzienia, bo przecież sędzia skazujący na pewno przekroczył prędkość jadąc do pracy, więc nie jest bez winy. Dzięki ;-) Pozdrawiam.

#473 astronom

astronom
  • Użytkownik
  • 1367 postów
  • SkądBurzyn

Napisano 01 lipiec 2013 - 09:52

Cytat

Cytat

W tym wątku pasuje jak ulał Chrystusowe: "kto jest bez winy niechaj pierwszy kamień rzuci".

I tym optymistycznym akcentem zakończmy dyskusję, zlikwidujmy sądownictwo, 'opróżnijmy' więzienia, bo przecież sędzia skazujący na pewno przekroczył prędkość jadąc do pracy, więc nie jest bez winy. Dzięki ;-) Pozdrawiam.


Amen :mrgreen:

www.youtube.com/user/AstronomzBurzyna

 

"Myślę też, że podatek paliwowy powinien być też od rowerów pobierany. Bo jak jedziesz rowerem, to nie jedziesz autem. A jakbyś jechał autem, to byś go zapłacił, czyli oszukujesz państwo nie jadąc autem. Czyli ergo powinieneś płacić na rowerze ekwiwalent mediany spalanego paliwa na 100km po cenach PKN Orlen..."


#474 irimi

irimi
  • Użytkownik
  • 839 postów
  • Skądże znowu?

Napisano 01 lipiec 2013 - 10:21

Cytat

Czy popieram koksiarzy ? Nie - to jest oszustwo. Ale rozumiem ludzi, którzy zdecydowali, że w danym układzie nie da się inaczej, a chcą dalej wykonywac swój zawód. I robią to bardzo dobrze - tak jak Armstrong. Wolę takich, niż ludzi którzy są generalnie słabi, ale swoją słabośc tłumaczą tym, że nie zgadzają się na stosowanie koksu. Nie mówię tu o Tobie, ale sporo takich by się znalazło.

Ja to wiedzę odwrotnie. Ci, którzy nie biorą są silni. Osiągają czyste wyniki, wśród tych "mocnych". Ich największą siłą jest uczciwość. Ci, którzy biorą, są zbyt słabi by tego nie robić i zostają oszustami. Swoją słabość tłumaczą tym, że w tym układzie inaczej się nie da ;-)

#475 Riccardo

Riccardo
  • Użytkownik
  • 63 postów
  • SkądOwock

Napisano 01 lipiec 2013 - 11:28

Co do możliwości młodych kolarzy:
- Zyskali Ci, którzy jechali na fali Armstronga co trwało dekadę jakoś ten element jest pomijany. bierzemy to co dobre, ale marudzimy, że jest też jakieś złe. Strasznie roszczeniowa postawa.
Może na tej popularności i tym micie, pojechała cała grupa polskich kolarzy, którzy coraz dzielniej radzą sobie w na poziomie światowym? Oczywiście to tylko dodatek, bo reszta to cholernie ciężka praca, upór, konsekwencja i szczęście
Historia kolarstwa jest pełna dopingu - dwutygodniowe bany, i zabawa w ciuciubabkę oraz ostatnio kotlety i konsumowane i odgrzewane. Obawiam się tez, że to nie koniec zabawy w króliczka.

Moim zdaniem dużo większe znaczenie na możliwości rozwoju mają:
1. Sytuacja gospodarcza, która implikuje sposób wydawania pieniędzy - ograniczone środki i uzyskany efekt.
2. popularność sportu - oglądalność.
W Polsce kolarstwo nie jest super popularnym sportem. Może sukcesy m. in. Niemca, Kwiatkowskiego, Majki, Bodnara coś zmienią a wtedy będą realne szanse na powszechniejszy sponsoring.
Sprawy takie jak ostatnia Marka Rutkiewicza mają dużo większy wpływ na zaangażowanie firm w polskie kolarstwo, niż zdarzenia z połowy poprzedniej dekady.
Inna strona medalu jest taka, że im mniej możliwości zatrudnienia w peletonie to tym większa pokusa by swoje szanse na skróty powiększyć, Zatem pretensje należy bardziej kierować do prezesów Lehman Brothers i amerykańskich polityków nakręcających gospodarkę i poczet elektoratu złymi kredytami niż do LA.

#476 ROZMIAR

ROZMIAR
  • Użytkownik
  • 3237 postów
  • SkądPoznań

Napisano 03 lipiec 2013 - 09:50

Cytat

Niech mi ktoś powie, że ci tytani jadą na chlebie i wodzie...

Ale po co Ci to :?:
Więcej satysfakcji daje dobra forma niż dobry sprzęt.logo_phpBB.gif<p>

#477 CuoreRosso

CuoreRosso
  • Użytkownik
  • 133 postów
  • SkądŁódź

Napisano 03 lipiec 2013 - 10:09

Odpowiedź na mój wpis jest niepotrzebna (pytanie retoryczne). Skoro brali piguły za czasów Lance'a i jechali z prędkością X, to teraz bez piguł jadą X+y km/h? Wychodzi na to, że brali po to by jeździć wolniej :-D

#478 wiki

wiki
  • Użytkownik
  • 2190 postów
  • SkądOzorków k/Łodzi

Napisano 03 lipiec 2013 - 10:16

I zaraz wątek Lance Armstrong - historia subiektywna przeniesie się tutaj...
Po co normalna dyskusja jak można tak łatwo spieprzyć temat, nie ?

BTW: mastersi potrafią gnać przez grubo ponad dyszkę na "mocnym" wyścigu w okolicach 50 km/h więc ja średnią elity na TTT zdziwiony nie jestem...

#479 robo

robo

    ble ble

  • Użytkownik
  • 2600 postów
  • SkądKońskie

Napisano 04 lipiec 2013 - 07:11

Przeczytajcie z uwagą:
http://facet.wp.pl/k...,wiadomosc.html
:-D
Nie wiedziałem, że muzycy też stosowali doping.

"Wieczność jest bardzo nudna, szczególnie pod koniec" - Woody Allen


#480 Riccardo

Riccardo
  • Użytkownik
  • 63 postów
  • SkądOwock

Napisano 04 lipiec 2013 - 09:47

Sorry za OT ale nie mogłem się powstrzymać...

Cytat

Nie wiedziałem, że muzycy też stosowali doping.

Bez dopingu trudno być trębaczem na księżycu. Podobno niesamowicie wyrabia płuca.
Tam tez powstała inspiracja dla What a wonderful world



Dodaj odpowiedź


Zaawansowany edytor tekstowy