Właśnie przeczytałem ten cudowny temat i nasuwa mi się jeden wniosek. Strasznie się spinacie. Hrmax taki, śmaki, owaki, progi beztlenowe, mlekowe, aerobowe...tylko po co? Ja rozumiem jeżeli ktoś jest zawodowcem i od tego jak będzie sobie radził zależy to czy będzie miał za co żyć. Ale większość z nas to amatorzy no chyba że jestem w błędzie i 90% wypowiadających się w temacie to czynni zawodowcy ccc polsat, mróz, lampre 
Zapominacie że na rower to głównie przyjemność z jazdy, jeżeli komuś jazda sprawia przyjemność i kocha to co robi żadne pulsometry nie są mu potrzebne. Wystarczy wsiąść na siodełko położyć nogi na pedałach i wsłuchać się w siebie, w to co mówi organizm. Nauczcie się słuchać to co mówi wam wasze ciało to nie jest takie trudne.
Natomiast wsiadając na rower z przekonaniem "dziś musze przejechać tyle i tyle na takim a takim tętnie bo musze zając 15 miejsce w wyścigu o złote kalesony" jest żałosne. Wyluzujcie spójrzcie na to z przymrużeniem oka przestańcie się stresować czy już przekroczyłem kolejne progi a okaże się że trening to sama frajda.
Oczywiście jeżeli aż tak bardzo lubicie sobie psuć zabawę z jazdy na dwóch kółkach to nikt wam tego niezabrania ale może lepiej iść z tym do lekarza sportowego żeby zasięgnąć wiedzy z rzetelnego źródła a nie słuchać coraz to lepszych porad formowych mądrali. 10 stron tematu i właściwie tylko dwa razy padł wniosek że każdy organizm jest inny. Jasne że każdy organizm jest inny a wszelkie widełki powstają dzięki statystyce. A statystyka to wyrafinowana forma kłamstwa. Dlatego każdy z tych pomiarów, progów traktować należy z przymrużeniem oka
pozdrawiam
Jeśli ciebie nie interesuje te sprawy to twoja sprawa, ale pozwól innym realizowac swoje hobby w sposób tak szeroki jak oni sobie tego życzą. Zobacz jest tu wiele młodych ludzi nastolatków i bardzo dobrze że interesują się fizjologią wysilku.Ze przy okazji rozowju fizycznego trenując amatrosko kolarstwo, dbają o rozwój intelektualny, czy to źle że chcą być swiadomi. A jesli ta wiedza przyczyni się do tego ze zamiast być 3 to wygraja jakies wyścig w Pścimiu dolnym ................... zwycieństwo jest zwycieństwem to jego zwycieństwo jest bardziej pełnijesze bo zrobi to nie tylko nogami a tez swym intelektem. Należy się cieszyć że młodzież interesuje się że kupuje pulsometry, nieraz było tak że hobby młodego człowieka przeistacza się w fajną pracę zawodową. Ja nie psuję sobie żadnej zabawy, a wręcz przeciwnie zabawa jest dla mnie pieklniejsza pełniejsza jadę świadomie, umię wytłumaczyc sobie na podstawie posiadanej wiedzy co się dzieje z moim organizmem. Gwarantuje ci że osoby na tym forum posiadają większą wiedzę w temacie medotyki treningu wytryzmałościowego niż nie jeden lekarz sportowy, widzę że nigdy te tematy cię nie interesowały bo byś wiedział że kierunek zdobuywania wiedzy w tym zakresie to nie lekarz sportowy. Widzę że nie morze do ciebie dotrzeć info że np. ja interesując sie tym bardzo globalnie i interdyscyplinarnie od 2003 roku zdobyłem dość szeroką wiedzę w tym zakresie większą od niejednego sportowca zawodowego. W dzisiejszym czasach nie jeden Polski Masters na szosie trenuje bardziej profesionalnie niż nie jeden polski kolarz zawodowy. A jesli ty w każdej dyscyplinie rzucach w trakcie dyskusji hasło ................... każdy organizm jest inny ....................... to chyba jest pujśc na skróty ..................... lenistwo intelektualne.
Reasumując jesli dla ciebie zwycieństwo wwyścigu dla amatrów kogoś co ma pulsometr i świadomie go urzywa jest żałosne.................................... to mozę żałosny też jest licznik rowerowy i licznik kadencji.
A to że się napinamy, trzeba się napinać by młodzi ludzie tu goszczący nie nabywali błędnej wiedzy, by jak wydadzą na pulsometr 200-300 zł to nie była zabawka tylko madry świadomu zakup.
Teraz dam ci parę linków byś poczytał trochę o fizlologii wysiłku wytryzmałościwoego
www.cos.pl/sw/12_02/58.pdf
www.kolarstwo.net dział fizjologia
http://www.kolarstwo...da.pl/tzpm.htmlTompoz