No to jedziemy z koksem :mrgreen:
Cytat
Naruszenie zasad antydopingowych, za które pan Armstrong został skazany obejmują:
1) Użycie lub próba użycia zabronionych substancji lub metod, w tym EPO, transfuzji krwi, testosteronu, kortykostereoidów i/lub środków maskujących;
2) Posiadanie substancji i/lub metod zabronionych, w tym EPO, transfuzji krwi i powiązanych z nimi urządzeń (igieł, torebek na krew, pojemników i innych przyrządów, służących do transfuzji krwi i badania parametrów krwi), testosteronu, kortykostereoidów i/lub środków maskujących;
3) Handel lub próba handlowania dowolnymi substancjami zabronionymi lub metodami zabronionymi;
4) Rozprowadzanie lub/i próba rozprowadzania EPO, testosteronu i/lub kortyzonu wśród innych zawodników;
5) Pomaganie, zachęcanie, ułatwianie, podżeganie, ukrywanie lub każdy inny rodzaj współdziałania wiążący się z naruszeniem przepisów antydopingowych lub próbą ich naruszenia.
Jak narazie to wygląda na to, że Armstrong brał lub próbował brać, ale lepiej skazać za to, że brał, bo inni tak robili i teraz się tym chwalą.
Cytat
Stephen Swart zeznał pod przysięgą, że Lance Armstrong był zwolennikiem używania EPO w czasach, gdy jeździł w ekipie Motoroli.
George Hincapie przypomina także sytuację, gdy wracali z wyścigu Mediolan-San Remo 1995.
Lance był bardzo niezadowolony po wyścigu. Mówił, że "to jest gówno, ludzie biorą lepsze rzeczy", a my "jesteśmy masakrowani". Powiedział, że nie chce więcej być tak niszczony, że musi coś zrobić. Zrozumiałem, że chciał aby ekipa przeszła na EPO.
Albo błąd w tłumaczeniu albo ja widzę sprzeczność. Swart twierdzi, że Lance był zwolennikiem EPO, a Hincapie zeznał, że po gównie (EPO), które masakruje, jego ekipa przerzuci się na EPO. Trochę to dziwne.
Cytat
W 1998 roku Armstrong pracował z dr. Ferrarim już przez około 4 lata (wg zeznań Andreu, rozpoczęła się ona ok. 1995 roku). W tym czasie jego koledzy z Motoroli - Hincapie i Andreu byli świadomi, że "Boss" bierze EPO. Przekonany jest o tym także Jonathan Vaughters, który wielokrotnie widział Amerykanina z termosem. (oprócz niego widziało to także kilku zawodników; termos służy do chłodzenia erytropoetyny)
Znowu jakieś brednie. Piszą, że byli świadomi, a czemu nie zeznają
widzieli? Przekonany? Ja też mogę być do wielu rzeczy przekonany lecz mogę mijać się z prawdą. A czy termos tylko chłodzi? może też grzeje kawkę, w końcu kofeina i te inne wspomagacze

Narazie czytam tylko jakieś domysły i sugestie, brak twardych zeznań i dowodów. Idę dalej...
Cytat
Podczas Vuelty i nadchodzących po niej MŚ, zaistniały dwa wydarzenia, które pokazały uzależnienie Armstronga od kortyzonu. Na Vuelcie, po ciężkim dniu, Armstrong poprosił Vande Velde i Vaughtersa aby poszli do auta i przynieśli mu kortyzon w pigułkach. Koledzy posłuchali, ale Jonny Weltz powiedział Vaughtersowi, że nie ma już kortyzonu w samochodzie
może nigdy go tam nie było?
Cytat
Frankie Andreu zauważył siniak na ramieniu "Bossa", siniak, powstały w wyniku zastrzyków. Armstrong: cholera, niedobrze! Przed startem miało odbyć się publiczne ważenie zawodników, a sinik nie przeszedłby bez echa. Emma O'Reilly zrobiła mu makijaż i Amerykanin mógł bez problemu wejść na wagę
niezły puder musiała mieć aby pokryć krwiaka, ciekawe czy dobrali pod kolor skóry :mrgreen:
Cytat
Lance Armstrong powiedział w 2001 roku Hamiltonowi, że wpadł na EPO, ale "moi ludzie są w kontakcie z UCI, zrobimy spotkanie i wszystko będzie ok". W 2002 roku powiedział Floydowi Landisowi, że "ja i Bruyneel polecieliśmy do siedziby UCI i umówiliśmy się na finansową kwotę, aby test zniknął."
Pat McQuaid, szef UCI, potwierdza, że w 2002 roku Bruyneel i Armstrong byli Aigle w maju i zaoferowali dotację 100 000 dolarów na rozwój kolarstwa
Ktoś sobie jaja robi? jeśli miałoby dojść do sprzedania testu to na pewno nie po przez publiczną dotację i to jeszcze w dodatku tak śmieszną. Jeśli piłkarz przeleje 100 000 euro na UEFA to znak, że kupił swój pozytywny test antydopingowy? Trochę to naciągne.
Cytat
Landis miał kontuzję na początku 2003 roku. Kiedy wrócił do Girony, Ferrari w apartamencie "Bossa" pobrał mu krew i schował w ukrytej lodówce, gdzie były też inne torebki. Krótko potem, Armstrong powiedział Landisowi, że wyjeżdża na kilka tygodni aby trenować i poprosił, aby ten opiekował się krwią w lodówce. Landis się zgodził.
ciekawe czy wychodził z nią na spacer :mrgreen:
Cytat
W czasie kiedy Landis opiekował się mieszkaniem Armstronga, Ferrari pobrał krew Hincapiemu w mieszkaniu "Bossa" i zmagazynował ją w lodówce.
Jeśli faktycznie to miało miejsce to dziwne, że prasa się tym nie zainteresowała. Tym, czyli towarzyskimi spotkaniami doktorka i jego pacjentów w wilii Armstronga pod jego nieobecność. Chyba nikt by nie sądził, że takie spotkania miałyby na celu grę w pokera.
Cytat
Hincapie wspomina, że w 2003 lub 2004 roku Armstrong powiedział mu, że "będzie dziś pół kilo cięższy", co niedwuznacznie wskazuje na stosowanie transfuzji.
a może był w macu na big macu? :mrgreen:
Cytat
Druga transfuzja maiła miejsce w autobusie ekipy, po etapie, w drodze do hotelu. Kierowca busa udawał, że ma problem z silnikiem, a w tym czasie większości zawodników przetoczono krew. Hincapie potwierdza wersję Landisa.
Musiało to komicznie wyglądać. Po zakonczonym etapie, ekipa w autobusie porozkładana na łozkach jak w szpitalu z podłączonymi kroplówkami z krwią. :mrgreen:
Mnie to wszystko przypomina Amber Gold :mrgreen: wszyscy wszystko widzieli, wszyscy o wszystkim wiedzieli, tylko nikt nicn ie zrobił by to powstrzymać i ograniczyć. Sprawa AG też się wydaje dziwna i niezrozumiała, bo jak to możliwe, że tyle organów i urzędów państwowych zawiodło w tak prostym i oczywistym zorganizowanym przestępstwie. Tutaj mamy podobnie, LA niby sie koksuje na wszelkie sposoby, cała ekipa przetacza sobie krew w autobusie po etapie, doktorek i jego pacjenci spotykają się w chacie Lanca i grają sobie w pokera, wszystko wygląda na jedną wielką prowizorkę i po 14 latach na podstawie zeznań próbuję się za wszelką cenę tą prowizorkę obalić. Nie bronię Armstronga, nigdy nie był moim idolem, ale to co sie obecnie wyprawia niszczy kolarstwo, a fanem kolarstwa jesteśmy wszyscy, więc powinnismy bronić dobrego imienia kolarstwa, ale i także gościa, który 7 razy wygrał TDF. Prawdy sie już raczej nie dowiemy, to wszystko co obecnie ma miejsce to jakaś szopka, na której ktoś chce ubić wielką kasę. Poza tym niektóre zeznania są tak szczegółowe, że zastanawiam się co oni faktycznie brali, że mają taką pamięć.
Kolejna kwestia to zaufanie. To wszystko tak wygląda, jakby Armstrong miał pełne małżeńskie zaufanie to tuzina albo i więcej ludzi. Przecież jak się bierze koksy to wiedzą o tym, dwie-cztery osoby, które mają z tym ścisły związek, a nie cała ekipa kolarska, która dzisiaj jest tu, a jutro może być gdzie indziej. To kolejny fakt prowizorki jaka wtedy się działa, a której niby nie wykryto. Jeśli ta prowizorka i te opowiesci są faktycznie prawdziwe to albo Armstrong opłacił świat kolarski albo ówczesne organizacje antydopingowe i pochodne były ułomne albo nikt nie widział sensu by "łapać" Lanca na dopingu. Paradoksalnie ta cała prowizorka, o której zeznają kumple ociera się o genialność, bo tak jak nieprawdopodobne było działanie AG tak samo nieprawdopodobne jest to, że taka prowizorka uchowała się 14 lat i nikt nie poznał prawdy. Tylko prowizorka z EPO w tle jest lepsza, bo nie znaleziono twradych dowodów na udowodnienie winy, dlatego jest iście genialna.