Skocz do zawartości


Zdjęcie

Raport USADA dot. L. Armstronga


396 odpowiedzi w tym temacie

Ankieta: Czy uwa¿asz, ¿e raport i zarzuty stawiane Armstrongowi s± wiarygodne? (154 użytkowników oddało głos)

Czy uwa¿asz, ¿e raport i zarzuty stawiane Armstrongowi s± wiarygodne?

  1. Głosowano TAK (94 głosów [61.04%])

    Procent z głosów: 61.04%

  2. NIE (48 głosów [31.17%])

    Procent z głosów: 31.17%

  3. Nie mam zdania (12 głosów [7.79%])

    Procent z głosów: 7.79%

Głosuj Goście nie mogą oddawać głosów

#61 Gosc_marvelo_*

Gosc_marvelo_*
  • Gość

Napisano 14 październik 2012 - 18:54

Cytat

Cytat

kris91, na nikogo.

travisb dobrze pisze na nikogo , a jesli chcesz koniecznie mieć idola to niech nim będzie jakis kolarz lub inny sportowiec amator , tak amator bo on robi to bo to lubi, bo to kocha , to jest jego pasja itd.
Nie ma " czystych " supermenów , wierzysz w to że Usain Bolt lub Michael Phelps nic nigdy nei brali dla poprawienia wyników? :-)


W tym sporcie amatorskim szanse są jeszcze bardziej nierówne, niż w zawodowym. Gdy rywalizują ze sobą dwaj zawodnicy na podobnym poziomie, często wygrywa ten, kogo stać na lepszy sprzęt (np. amator chwali się: "W tym roku poprawiłem się na czasówce o 7 sekund i w końcu dołożyłem temu Stachowi z Psiej Wólki" ale już nie dodaje: "Bo kupiłem nowe karbonowe koła za 10 000 zł - stać mnie, bo jestem w końcu ten Managing Director").

A nawet jeśli Armstrong brał, to czy musi to oznaczać, że nie kochał kolarstwa, że nie było to jego pasją?

#62 travisb

travisb
  • Użytkownik
  • 1761 postów
  • Skąd54.351 �N 18.645 �E

Napisano 14 październik 2012 - 19:22

Cytat

A nawet jeśli Armstrong brał, to czy musi to oznaczać, że nie kochał kolarstwa, że nie było to jego pasją?

Pasją i rzeczą, która odgrywała w jego życiu znaczenie emocjonalne, kolarstwo było na pewno, ale tylko do czasu, kiedy przekroczył pewną granicę, po której zaczął je traktować jako źródło dochodów, sposób na wypromowanie swojej osoby itd. itp. ...
Poprostu po jakimś czasie wypaliło się coś w nim, uczucie ostygło i ostatecznie zgasło.
Można to porównać do jego licznych związków z kobietami.
Podobnie jest w życiu - mało jest małżeństw opartych na prawdziwej miłości, które trwają po 50, 60 lat. Najczęściej uczucie wypala się, i już nie traktujemy tej bliskiej nam osoby (a wcześniej jeszcze bliższej) jak 'drugiej połówki'.
Cóż. Życie ...

#63 Gosc_kobrys_*

Gosc_kobrys_*
  • Gość

Napisano 14 październik 2012 - 19:24

Cytat

http://forums.rowery.org/viewtopic.php?t=23541&sid=fb0919a90201b7262c83475899e4243e :-| :-| :-| :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock:

to niszczy moją głowę i spojrzenie na Lance jak na wielkiego idola... teraz już nie wiem co myśleć i czy nie zdjąć go z moich ścian...

tylko na kogo zamienić ?! :-? no bo oni wszyscy brali, a ON i tak wygrywał..


Kilka dni wcześniej ktoś wrzucił cały raport to nie zmieniło patrzenia Twojego na świat... teraz przeczytałeś esencję i zmieniasz zdanie...

Nie piję do Ciebie - chciałbym tylko zauważyć, że wiele osób broniących/zarzucających nie zna pełnego materiału dochodzeniowego/dowodowego i naprawdę polecam się zapoznać z faktami zanim ktoś będzie oceniał.

Ja tak zrobiłem. Od razu kiedy raport ujrzał światło dzienne i powiem wam, że 'ryje beret'.

#64 kris91

kris91
  • Użytkownik
  • 1314 postów
  • SkądKrotoszyn

Napisano 14 październik 2012 - 19:29

kobrys, ktoś wrzucił raport po angielsku, a ja czytam po polsku :) pozdr

#65 kris91

kris91
  • Użytkownik
  • 1314 postów
  • SkądKrotoszyn

Napisano 14 październik 2012 - 20:13

może bym więcej zrozumiał:)

#66 czmiel

czmiel
  • Użytkownik
  • 471 postów
  • SkądWlkp

Napisano 14 październik 2012 - 20:17

Hipokryci, wszędzie hipokryci!

#67 Deadi

Deadi
  • Użytkownik
  • 2567 postów
  • SkądOpolskie

Napisano 14 październik 2012 - 22:53

Cytat

Hincapie nie widział sam procesu transfuzji, ale opierając się na doświadczeniu, mówi, że jemu przetaczano krew w ten sam sposób


To tylko wycinek tłumaczonego raportu, ale jeśli tak wygląda udowadnianie winy w całym raporcie to dla mnie w taki sposób można każdego posądzić o wszystko zeznając w stylu: "słyszałem strzały, ale nie widziałem kto strzelał bo było ciemno, ale jestem pewny, że to on, bo nikogo innego w okolicy nie było".

Jutro w robocie przeczytam całość, możę znajdę więcej takich kwiatków.

PS. komu wierzycie? zeznaniom kolegów dooperów czy badaniam, które nic nie wykazały?

PS.2 wydzielam nowy temat dotyczący raportu i stricte domniemanego brania dopingu przez Armstronga. W pierwszym poscie jest link do tłumaczenia na forum rowery org.

PS.3 dodałem ankiete ;)

#68 kris91

kris91
  • Użytkownik
  • 1314 postów
  • SkądKrotoszyn

Napisano 15 październik 2012 - 05:52

z tym że lance dawał ogromne pieniądze uci'na wspoeranie' kolarstwa... jego próbki z 99 i z 01 zostały uznane jako lekko podejrzane podczas gdy kogoś innego by zdyskealfikowali...a póżniej ponoć wiedział że będzie kontrola odpowiednio wcześniej...

sam nie wiem już w co wierzyć.. :-(

i ponoć w ogóle nie było raka tylko go modyfikowali genetycznie:x

#69 kris91

kris91
  • Użytkownik
  • 1314 postów
  • SkądKrotoszyn

Napisano 15 październik 2012 - 06:11

Zeznania Hincapiego part 1:

Na początku zeznań stała formułka, że zeznaje pod przysięgą i takie tam, potem o początkach kariery i przejściu do Motoroli.

[...]

22. W sezonie 1994 otrzymywałem jakieś zastrzyki od belgijskiego masażysty zespołu. Zapytałem, co to za zastrzyki i powiedziano mi, że to legalne substancje typu Witamina C, B12 czy środki oczyszczające wątrobę.

23. W 1995 wydawało mi się, że zaszła zmiana w peletonie. Ciężko było nadążyć, i zrozumiałem, że powodem było szeroko rozpowszechnione stosowanie erytropoetyny (EPO), zakazanego środka wspomagającego dystrybucję tlenu, na który wtedy nie było skutecznych testów wykrywających. Peleton znacznie przyspieszył i stanął przed nami wybór, albo stosować EPO, albo słabo prezentować się w wyścigach.

24. W tamtym czasie w peletonie o EPO rozmawiało się zupełnie głośno i otwarcie.

25. Przypominam sobie, że mniej więcej w tym samym czasie Dr. Ferrari, który pracował z kilkoma kolarzami, powiedział, że EPO jest nie bardziej niebezpieczne niż szklanka soku pomarańczowego.

26. Przypominam sobie też, że mój kolega z zespołu Stephen Swart mówił, że każdy bierze EPO.

27. W 1995 roku zostaliśmy zdruzgotani na Mediolan-San Remo. Jak wracaliśmy z wyścigu do domu, Lance Armstrong był bardzo niezadowolony. Powiedział w skrócie coś takiego: "Co za bzdury, ludzie biorą lepszy "towar"" Powiedział, że nie chce dalej w ten sposób przegrywać, i że coś trzeba zrobić. Zrozumiałem, że chodzi mu o to, że w drużynie powinniśmy zacząć używać EPO.

28. W 1995 i w 1996 mieszkałem we Włoszech w Como, razem z zawodnikiem 4 (zidentyfikowany jako Bobby Julich), Kevinem Livingstonem i Frankiem Andreu.

29. Lance też mieszkał w Como, ale nie z nami.

30. W końcu uświadomiłem sobie, że Frankie Andreu zaczął eksperymentować z EPO. Powiedział mi jak mogę uzyskać EPO w Szwajcarii. Kevin, zawodnik 4 i ja zaczęliśmy rozmawiać o stosowaniu EPO. Myślę, że wszyscy wtedy zaczęliśmy stosować EPO.

31. Pierwszy raz zakupiłem EPO w aptece w Szwajcarii w 1996 roku. To było tylko godzinę jazdy z Como. Wstrzykiwałem sobie podskórnie, tak samo jak wcześniej witaminy. Zacząłem od dawek 2000 jednostek, co dwa lub trzy dni. Uważałem, że żeby być zawodowym kolarzem, muszę to robić.

32. Wkrótce stało się dla mnie jasne, że wielu zawodników, o ile nie wszyscy w drużynie, biorą EPO. EPO wymaga utrzymywania w niskiej temperaturze, więc koledzy stosowali chłodziarki i termosy z kostkami lodu w środku. Pamiętam, że chyba wszyscy w drużynie mieli termosy.

33. Zaczęliśmy jeździć coraz lepiej. Lance zaczął coraz lepiej się spisywać. Zawodnik 4 pojechał bardzo dobrą Vueltę. Uznaliśmy, że nasz progres wynikał ze stosowania EPO.

34. Uświadomiłem sobie, że w 1996 roku Armstrong zaczął współpracę z dr. Ferrarim.

35. W 1996 celnicy odnaleźli w moim bagażu EPO przy wjeździe do USA. Powiedziałem, że to moje leki i przepuszczono mnie.

36. W 1997 zacząłem jeździć w zespole US Postal.

37. Pedro Celaya był wtedy lekarzem drużyny. Zacząłem od niego dostawać EPO od 1997 roku. Dr Celaya kilka razy w 1997 zaopatrywał mnie w EPO. Używałem EPO podczas swojego pierwszego TdF w 1997 roku.

38. W 1998 dr Celaya był wciąż lekarzem drużyny. W 1998 otrzymywałem hormon wzrostu (hGH) od Celai. Być może nawet 1997 roku dostawałem hGH.

39. Przypominam sobie, że w 1998 roku podczas Tour de France, obsługa zespołu obawiała się działań policji związanych z wykryciem środków dopingowych w Festinie. Zrozumiałem, w rozmowach z rożnymi członkami zespołu, że środki dopingujące zostały wyrzucone przez burtę w trakcie rejsu promem z Irlandii, gdzie zaczął się wyścig, do Francji.

40. Później w czasie wyścigu, byłem w samochodzie zespołu, kiedy obsługa zespołu wrzuciła środki dopingujące do toalety w tym samochodzie.

41. W trakcie tego touru brałem tabletki testosteronu i hormonu wzrostu, żeby zregenerować się po etapach. Brałem też EPO.

42. W tym czasie jednym z naszych masażystów była Emma O'Reilly. Uważałem, że jest godna zaufania. O ile nie przypominam sobie, żebym rozmawiał z nią o dopingu w zespole, o tyle, przynajmniej raz dałem jej środki dopingujące do przetrzymania w paczce i nie mówiąc co zawiera, poprosiłem ją żeby oddała mi ją w czasie następnego wyścigu.

43. W 1998 zostałem mistrzem USA

44. W 1999 roku nowym dyrektorem sportowym zespołu został Johan Bruyneel

45. Razem z Johanem do zespołu dołączyli dr Luis Garcia del Moral i trener Josep "Pepe" Marti.

46. Johan wprowadził kilka zmian w zespole. Był bardziej zaangażowany w mój trening i monitorował moje wskaźniki krwi. Zwykle znał mój poziom hematokrytu i ogólnie wzywał mnie, jeśli poziom mojego hematokrytu budził jego obawy. Działo się tak, jeśli ten poziom niebezpiecznie zbliżał się do wartości 50%, powyżej której nie wolno nam było startować.

47. Poziom mojego hematokrytu był stosunkowo wysoki, i po wzięciu EPO musiałem uważać, żeby nie przekroczył 50%, co spowodowałoby niemożność startowania. Dr del Moral w latach 1999-2003 wielokrotnie robił mi kroplówki z soli fizjologicznej, żeby utrzymać hematokryt poniżej progu 50%.

48. Dr del Moral od czasu do czasu dostarczał mi tabletki z testosteronem. Tak było np podczas Touru w 1999.

49. Od dr del Morala dostawałem także produkt zawierający testosteron, zwany "olejem". Była to mieszanina testosteronu i oliwy z oliwek. Wielu w zespole miało przy sobie fiolki lub małe buteleczki z tym specyfikiem.

50. Jestem świadomy tego, że Lance Armstrong używał testosteronu w czasie, gdy byliśmy kolegami z zespołu. Na przykład w 2000, podczas jednego z wyścigów w Hiszpanii, Lance zasygnalizował mi, że brał testosteron. Powiedział mi, że czuje się dobrze i wypoczęty i, że wziął trochę "oleju". Kiedy usłyszałem, że kontrolerzy antydopingowi są w hotelu, napisałem mu sms-a, i ostrzegłem go, żeby się tam nie pojawiał. W efekcie Lance wycofał się z wyścigu.

51. Johan wiedział, że biorę doping. Nieraz nawet ułatwiał mi to, dostarczając mi zakazane środki.

52. Na przykład po Tour de Valencia w 1999, na moją prośbę, dostarczył mi hormon wzrostu. Zapłaciłem za to Johanowi.

53. Lance powiedział mi, że po chorobie nowotworowej przestał brać hormon wzrostu. Wnioskuje z tego, że brał to przed chorobą.

54. Pepe Marti dostarczał mi w 1999 roku EPO i testosteron. Więcej niż jeden raz dostarczył EPO do mojego domu. Zapłaciłem mu za to.

55. W 1999 roku, stosowałem EPO przygotowując się do Tour de France. W EPO zaopatrywał mnie Pepe Marti, który mieszkał 3 godziny jazdy z Girony w Hiszpanii, gdzie mieszkałem pomiędzy 1997 a 2010 rokiem.

cen..

tłumaczenie GRZDYLU forums.rowery:)



mnie jeszcze bardzo interesuje skąd oni mieli tyle pieniędzy na te lekarstwa... Epo to chyba ogromne koszty .. a gdzie tu testosteron czy hormon wzrostu..

skąd lance miał kasę skoro był w czasie choroby bez większych sukcesów w sporcie...

no i jeszcze jedno, epo podaje się chorym na raka bo często przy chemioterapii mają anemie ... więc długo legalnie brak epo pewnie.. o ile ten rąk był..

#70 Virenque

Virenque
  • Moderator
  • 1536 postów
  • SkądPoznań

Napisano 15 październik 2012 - 06:48

Cytat

53. Lance powiedział mi, że po chorobie nowotworowej przestał brać hormon wzrostu. Wnioskuje z tego, że brał to przed chorobą.


Miazga, zaraz się okaże że nowotwór powstał w wyniku dopingu...

#71 Amon

Amon
  • Użytkownik
  • 280 postów
  • SkądŚwieradów-Zdrój

Napisano 15 październik 2012 - 07:18

Kris, akurat "teść" to groszowa sprawa.

#72 bezdred

bezdred
  • Użytkownik
  • 491 postów
  • SkądPTB

Napisano 15 październik 2012 - 07:31

Cytat

PS. komu wierzycie? zeznaniom kolegów dooperów czy badaniam, które nic nie wykazały?

No właśnie :-) Po pewnym czasie i tym całym zamieszaniu to jest chyba najważniejsza kwestia bo podobno nie ma próbek pozytywnych (?) więc dlaczego sypią się koledzy wzajemnie? (dla kogo to robią?) Ktoś pisał, że to śmierdzi bo dotyczy bardzo odległych lat no i coś w tym jest tak sobie zaczynam myśleć. Oczywiście doping to doping ale ta cała akcja jest trochę zagadkowa...

#73 kris91

kris91
  • Użytkownik
  • 1314 postów
  • SkądKrotoszyn

Napisano 15 październik 2012 - 07:59

No więc cd...

56. Zdaję sobie sprawę z tego, że Lance Armstronng brał EPO w trakcie TdF 1999.

57. Wiedziałem, że w trakcie TdF 1999 Tyler Hamilton i Kevin Livingston brali EPO.

58. Widziałem też, jak Frankie Andreu otrzymywał iniekcje z EPO od dr del Morala w 1999.

59. Slangowym określeniem na EPO w US Postal było "Po". Natomiast hormon wzrostu określany był jako "Giaca".

60. W 2000 podczas jednego z treningów, zapytałem Lance'a o dr Ferrariego. Czułem, że mimo swojego zaangażowania w pracę, nie uzyskuję odpowiednich wyników. Lance powiedział, że skontaktuje się z Ferrarim w moim imieniu.

61. Dr Ferrari pojawił się na obozie treningowym w Austin, albo pod koniec 2000 albo na początku 2001 roku.

62. Pamiętam, że to był pierwszy obóz treningowy, gdzie pracowałem z dr Ferrarim. Prócz mnie byli tam Tyler Hamilton, Christian Vande Velde, Roberto Heras i Chechu Rubiera.

63. Podczas tego obozu treningowego rozmawialiśmy o dopingu krwią. Zapytałem dr Ferrariego o korzyści płynące z tego typu dopingu. Odpowiedział, że to polepszy nasze wyniki. Potem, osobiście rozmawiałem z Johanem Bruyneelem i Pepe Martim o rozpoczęciu programu dopingu krwią w nadchodzącym sezonie. Johan wytłumaczył mi, jak to wszystko działa, jak krew zostanie pobrana ode mnie, a potem ponownie wstrzyknięta. Powiedział także, że dr Ferrari jest częścią tego programu. Dowiedziałem się także, że współpraca z dr Ferrarim będzie mnie kosztować 15 tys dolarów za sezon. W porozumieniu z Johanem Bruyneelem, zdecydowałem się rozpocząć współpracę z dr Ferrarim pod kątem dopingu krwią. Wtedy wiedziałem, że doping krwią jest niewykrywalny przez instytucje antydopingowe.

64. Po tym obozie treningowym, współpracowałem i spotykałem regularnie się z dr Ferrarim aż do 2006 roku.

65. Dr Ferrari powiedział mi, że moi lekarze w zespole będą asystować mi w programie dopingu krwią. To zresztą czynili.

66. Później Johan powiedział mi, że muszę jechać do Belgii, gdzie pobiorą moją krew. Tam spotkałem dr del Morala, który pobrał ode mnie krew w jednym z pokojów hotelowych.

67. Niekiedy spotykałem się z dr Moralem w Walencji, żeby pobrał ode mnie krew. Dr del Moral asystował przy moich transfuzjach krwi aż do końca roku 2003, kiedy przestał być lekarzem zespołu.

68. W 2004 zespół ponownie zatrudnił dr. Celayę i w latach 2004-2005 wspomagał mój doping krwią.

69. Pepe Marti wspomagał mnie w programie dopingu krwią, pomagając pobrać krew ode mnie, a także ponownie mi ją przetaczając. To było w latach 2001-2005.

70. W dodatku, zrozumiałem, że razem z Bruyneelem, Celayą, Pepe, del Moralem i Ferrarim, zaangażowany był (Inny 3, zidentyfikowany, jako Duffy), który rozprowadzał krew wśród zawodników.

71. W 2001 rozmawiałem z Lancem o rozpoczęciu programu dopingu krwią.

72. Częścią programu dopingu krwią był fakt, że nieraz w trakcie wyścigów miałem ponownie, wcześniej pobraną, przetaczaną z powrotem krew. Działo się to w pokojach hotelowych. Kilkukrotnie byłem świadkiem transfuzji krwi w przypadku innych zawodników. Np. widziałem jak Rider 5 (zidentyfikowany jako Chechu Rubiera), Floyd Landis, Rider 6 (zidentyfikowany jako Pavel Padrnos) i Rider 7 (zidentyfikowany jako Roberto Heras) mieli przetaczaną krew. Kilka razy razem z Riderem 8 (zidentyfikowany jako Victor Hugo Pena) leżeliśmy obok siebie i mieliśmy przetaczaną krew.

73. Po przetoczeniu krwi, masażyści zabierali wszystko, włącznie z igłami i workami. Zawodnikom mówili, żeby zakładali bluzy z długimi rękawami, żeby nie było widać śladów iniekcji.

74. W 2003 Lance Armstrong skontaktował się ze mną i powiedział, że potrzebuje prywatności, żeby coś zrobić, a w swoim apartamencie ma gości i nie może z niego skorzystać. Zgodziłem się, a niedługo po tym Lance przyszedł do mojego apartamentu razem z dr del Moralem. Dr del Moral miał z sobą coś, co według mnie wyglądało na worek z krwią. Weszli do sypialni, doktor poprosił o wieszak na ubranie, po czym zamknęli za sobą drzwi. W sypialni byli około 45 minut, może godzinę, co jak myślę wystarczyło, żeby przetoczyć worek krwi. Z doświadczenia wiem, że powszechnie stosowaną praktyką było zawieszanie worków z krwią na wieszakach do ubrań, które zawieszano z kolei na ścianach. Mimo, że nie rozmawialiśmy nigdy o tym incydencie, uważam, że del Moral przetoczył krew ponownie Lance'owi, tak jak robił to w moim przypadku wiele razy.

75. Krew była przetaczana podczas wyścigów, ale nieraz także w okresie międzywyścigowym.

76. Po jednym z etapów TdF 2004, krew została przetoczona w autokarze zespołu większości członkom drużyny.

77. Podczas Touru 2003 lub 2004 Lance zażartował, że ma zamiar przytyć dzisiaj o pół kilograma. Zrozumiałem to jako zapowiedź transfuzji i przetoczenia jednego 500ml worka krwi.

78. Z moich rozmów, a także doświadczenia wynika, że Lance Armstrong brał doping krwią pomiędzy 2001 a 2005 rokiem.

79. Treningowe plany dr Ferrariego zawierały notki, kiedy i ile EPO powinienem wziąć.

80. Dr Ferrari był obecny nieraz, kiedy wstrzykiwałem sobie EPO.

81. Dr Ferrari poinstruował mnie, żeby EPO wstrzykiwać sobie dożylnie, co miało znacznie zredukować ryzyko wykrycia. Uważałem wtedy, że po wzięciu EPO w ten sposób, po 12 godzinach, nie ma możliwości wykrycia tego w organizmie.

82. Tuż przed Tourem 2005 spotkałem się z Armstrongiem. Powiedziałem mu, że potrzebuję EPO. I czy on nie może mi tego dostarczyć. Powiedział, że może i dał mi dwie fiolki z EPO. Było to w Nicei na południu Francji.

83. Lance przedtem także dostarczał mi EPO. Po obozie treningowym w Santa Barbara zostaliśmy jeszcze kilka dni, żeby potrenować, i wtedy zapytałem, czy ma jakieś EPO, które mógłbym zażyć. Lance zaopatrzył mnie w EPO.

84. EPO było używane w zespołach US Postal Team i Discovery Chanel pomiędzy 1999 a 2007 rokiem. Wielokrotnie rozmawiałem z członkami zespołu o stosowaniu EPO.

85. Stosowałem "olej", substancję zdefiniowana w pkt 49, pomiędzy 1999 a 2005 rokiem

86. Mam świadomość, że także kortyzon używany był przez członków grup USPS i Discovery Chanel, chociaż nie było ku temu podstaw zdrowotnych.

87. Przypominam sobie, że Lance Armstrong wpadł na zwiększonym poziomie kortykosteroidów podczas TdF 1999. Zespół tłumaczył się tym, że zastosowano u Lance'a maść, na zmniejszenie bólu w podrażnionych pośladkach, a która zawiera kortyzon. Zakładam, że to wyjaśnienie było zupełnie błędne. Zastrzyki z kortyzonu stosowano w naszym zespole często, by zwiększyć efektywność w czasie jazdy.

88. cdn

#74 Deadi

Deadi
  • Użytkownik
  • 2567 postów
  • SkądOpolskie

Napisano 15 październik 2012 - 08:46

No to jedziemy z koksem :mrgreen:

Cytat

Naruszenie zasad antydopingowych, za które pan Armstrong został skazany obejmują:

1) Użycie lub próba użycia zabronionych substancji lub metod, w tym EPO, transfuzji krwi, testosteronu, kortykostereoidów i/lub środków maskujących;
2) Posiadanie substancji i/lub metod zabronionych, w tym EPO, transfuzji krwi i powiązanych z nimi urządzeń (igieł, torebek na krew, pojemników i innych przyrządów, służących do transfuzji krwi i badania parametrów krwi), testosteronu, kortykostereoidów i/lub środków maskujących;
3) Handel lub próba handlowania dowolnymi substancjami zabronionymi lub metodami zabronionymi;
4) Rozprowadzanie lub/i próba rozprowadzania EPO, testosteronu i/lub kortyzonu wśród innych zawodników;
5) Pomaganie, zachęcanie, ułatwianie, podżeganie, ukrywanie lub każdy inny rodzaj współdziałania wiążący się z naruszeniem przepisów antydopingowych lub próbą ich naruszenia.


Jak narazie to wygląda na to, że Armstrong brał lub próbował brać, ale lepiej skazać za to, że brał, bo inni tak robili i teraz się tym chwalą.

Cytat

Stephen Swart zeznał pod przysięgą, że Lance Armstrong był zwolennikiem używania EPO w czasach, gdy jeździł w ekipie Motoroli.

George Hincapie przypomina także sytuację, gdy wracali z wyścigu Mediolan-San Remo 1995.

Lance był bardzo niezadowolony po wyścigu. Mówił, że "to jest gówno, ludzie biorą lepsze rzeczy", a my "jesteśmy masakrowani". Powiedział, że nie chce więcej być tak niszczony, że musi coś zrobić. Zrozumiałem, że chciał aby ekipa przeszła na EPO.


Albo błąd w tłumaczeniu albo ja widzę sprzeczność. Swart twierdzi, że Lance był zwolennikiem EPO, a Hincapie zeznał, że po gównie (EPO), które masakruje, jego ekipa przerzuci się na EPO. Trochę to dziwne.

Cytat

W 1998 roku Armstrong pracował z dr. Ferrarim już przez około 4 lata (wg zeznań Andreu, rozpoczęła się ona ok. 1995 roku). W tym czasie jego koledzy z Motoroli - Hincapie i Andreu byli świadomi, że "Boss" bierze EPO. Przekonany jest o tym także Jonathan Vaughters, który wielokrotnie widział Amerykanina z termosem. (oprócz niego widziało to także kilku zawodników; termos służy do chłodzenia erytropoetyny)

Znowu jakieś brednie. Piszą, że byli świadomi, a czemu nie zeznają widzieli? Przekonany? Ja też mogę być do wielu rzeczy przekonany lecz mogę mijać się z prawdą. A czy termos tylko chłodzi? może też grzeje kawkę, w końcu kofeina i te inne wspomagacze ;) Narazie czytam tylko jakieś domysły i sugestie, brak twardych zeznań i dowodów. Idę dalej...

Cytat

Podczas Vuelty i nadchodzących po niej MŚ, zaistniały dwa wydarzenia, które pokazały uzależnienie Armstronga od kortyzonu. Na Vuelcie, po ciężkim dniu, Armstrong poprosił Vande Velde i Vaughtersa aby poszli do auta i przynieśli mu kortyzon w pigułkach. Koledzy posłuchali, ale Jonny Weltz powiedział Vaughtersowi, że nie ma już kortyzonu w samochodzie


może nigdy go tam nie było?

Cytat

Frankie Andreu zauważył siniak na ramieniu "Bossa", siniak, powstały w wyniku zastrzyków. Armstrong: cholera, niedobrze! Przed startem miało odbyć się publiczne ważenie zawodników, a sinik nie przeszedłby bez echa. Emma O'Reilly zrobiła mu makijaż i Amerykanin mógł bez problemu wejść na wagę


niezły puder musiała mieć aby pokryć krwiaka, ciekawe czy dobrali pod kolor skóry :mrgreen:

Cytat

Lance Armstrong powiedział w 2001 roku Hamiltonowi, że wpadł na EPO, ale "moi ludzie są w kontakcie z UCI, zrobimy spotkanie i wszystko będzie ok". W 2002 roku powiedział Floydowi Landisowi, że "ja i Bruyneel polecieliśmy do siedziby UCI i umówiliśmy się na finansową kwotę, aby test zniknął."

Pat McQuaid, szef UCI, potwierdza, że w 2002 roku Bruyneel i Armstrong byli Aigle w maju i zaoferowali dotację 100 000 dolarów na rozwój kolarstwa


Ktoś sobie jaja robi? jeśli miałoby dojść do sprzedania testu to na pewno nie po przez publiczną dotację i to jeszcze w dodatku tak śmieszną. Jeśli piłkarz przeleje 100 000 euro na UEFA to znak, że kupił swój pozytywny test antydopingowy? Trochę to naciągne.

Cytat

Landis miał kontuzję na początku 2003 roku. Kiedy wrócił do Girony, Ferrari w apartamencie "Bossa" pobrał mu krew i schował w ukrytej lodówce, gdzie były też inne torebki. Krótko potem, Armstrong powiedział Landisowi, że wyjeżdża na kilka tygodni aby trenować i poprosił, aby ten opiekował się krwią w lodówce. Landis się zgodził.


ciekawe czy wychodził z nią na spacer :mrgreen:

Cytat

W czasie kiedy Landis opiekował się mieszkaniem Armstronga, Ferrari pobrał krew Hincapiemu w mieszkaniu "Bossa" i zmagazynował ją w lodówce.


Jeśli faktycznie to miało miejsce to dziwne, że prasa się tym nie zainteresowała. Tym, czyli towarzyskimi spotkaniami doktorka i jego pacjentów w wilii Armstronga pod jego nieobecność. Chyba nikt by nie sądził, że takie spotkania miałyby na celu grę w pokera.

Cytat

Hincapie wspomina, że w 2003 lub 2004 roku Armstrong powiedział mu, że "będzie dziś pół kilo cięższy", co niedwuznacznie wskazuje na stosowanie transfuzji.


a może był w macu na big macu? :mrgreen:

Cytat

Druga transfuzja maiła miejsce w autobusie ekipy, po etapie, w drodze do hotelu. Kierowca busa udawał, że ma problem z silnikiem, a w tym czasie większości zawodników przetoczono krew. Hincapie potwierdza wersję Landisa.


Musiało to komicznie wyglądać. Po zakonczonym etapie, ekipa w autobusie porozkładana na łozkach jak w szpitalu z podłączonymi kroplówkami z krwią. :mrgreen:

Mnie to wszystko przypomina Amber Gold :mrgreen: wszyscy wszystko widzieli, wszyscy o wszystkim wiedzieli, tylko nikt nicn ie zrobił by to powstrzymać i ograniczyć. Sprawa AG też się wydaje dziwna i niezrozumiała, bo jak to możliwe, że tyle organów i urzędów państwowych zawiodło w tak prostym i oczywistym zorganizowanym przestępstwie. Tutaj mamy podobnie, LA niby sie koksuje na wszelkie sposoby, cała ekipa przetacza sobie krew w autobusie po etapie, doktorek i jego pacjenci spotykają się w chacie Lanca i grają sobie w pokera, wszystko wygląda na jedną wielką prowizorkę i po 14 latach na podstawie zeznań próbuję się za wszelką cenę tą prowizorkę obalić. Nie bronię Armstronga, nigdy nie był moim idolem, ale to co sie obecnie wyprawia niszczy kolarstwo, a fanem kolarstwa jesteśmy wszyscy, więc powinnismy bronić dobrego imienia kolarstwa, ale i także gościa, który 7 razy wygrał TDF. Prawdy sie już raczej nie dowiemy, to wszystko co obecnie ma miejsce to jakaś szopka, na której ktoś chce ubić wielką kasę. Poza tym niektóre zeznania są tak szczegółowe, że zastanawiam się co oni faktycznie brali, że mają taką pamięć.
Kolejna kwestia to zaufanie. To wszystko tak wygląda, jakby Armstrong miał pełne małżeńskie zaufanie to tuzina albo i więcej ludzi. Przecież jak się bierze koksy to wiedzą o tym, dwie-cztery osoby, które mają z tym ścisły związek, a nie cała ekipa kolarska, która dzisiaj jest tu, a jutro może być gdzie indziej. To kolejny fakt prowizorki jaka wtedy się działa, a której niby nie wykryto. Jeśli ta prowizorka i te opowiesci są faktycznie prawdziwe to albo Armstrong opłacił świat kolarski albo ówczesne organizacje antydopingowe i pochodne były ułomne albo nikt nie widział sensu by "łapać" Lanca na dopingu. Paradoksalnie ta cała prowizorka, o której zeznają kumple ociera się o genialność, bo tak jak nieprawdopodobne było działanie AG tak samo nieprawdopodobne jest to, że taka prowizorka uchowała się 14 lat i nikt nie poznał prawdy. Tylko prowizorka z EPO w tle jest lepsza, bo nie znaleziono twradych dowodów na udowodnienie winy, dlatego jest iście genialna.

#75 Virenque

Virenque
  • Moderator
  • 1536 postów
  • SkądPoznań

Napisano 15 październik 2012 - 09:07

Zmowa milczenia i tyle, poza tym zobacz co się stało z Landisem jak wyjawił prawdę (co też potwierdza, że wcale nie było tak długiego milczenia).
Dopiero jak trzeba było zeznawać pod przysięgą wszyscy wyjawiają prawdę.
Armstrong był sprytny i jednak mimo wszystko nie dopingował się przy wszystkich, zamknięte pokoje itd pozostawały domysły.
Aczkolwiek wśród niektórych zeznań są też te wprost o dopingu Bossa.
O jakiś przekupstwach (dziennikarzy, itp.) nawet się nie dowiemy, a takie mogły być.

Dla mnie zawsze najbardziej podejrzane było to, że kolejni kolarze odchodzący z US Postal prędzej czy później byli łapani na dopingu... Czyli brali na umór, przechodzili do innych ekip - przyzwyczajenia te same, tylko już nikt nie potrafił tego zamaskować w takim stopniu jak Postal.

pzdr

#76 h/k

h/k
  • Użytkownik
  • 1389 postów
  • SkądRumia

Napisano 15 październik 2012 - 10:10

No cóż... sprawa i momentami śmieszna, ale i przykra. Naprawdę, żal mi takich ludzi, co mu uwierzyli i jego samego oraz całe koksujące ekipy także - bo sami nie wiedza jaka szkodę sportu i sobie wyrządzają... :roll:
Ja nigdy Lance'a za idola nie miałem, ale imponował mi w pewnym sensie. Jak wrócił do TdF, to z lekkim podziwem człowiek patrzał. Ogólnie trochę go wyżej stawiałem od Contador'a czy innych "gwiazd" peletonu. No a teraz? Lepiej tego nie określać.
kris91, nie wiem czym się łamać. to tylko człowiek, a ludzie zawodzą. Jak ja jeszcze parę latek temu sporo jeździłem, to patrzyłem na swoje "podwórko" szosowe i zawsze się znalazł idol. :-) Wielu fajnych i wartych wzorowania się ludzi, choćby pod względem chęci. Miałem takich paru: z 3CCT - Daniel i Kuba (jakubruc) - swoją drogą sporo nagród zdobył, czy potem długo Grzesiek (Fan Treka) mimo, że to "tylko" amatorzy... Ludzie, którzy faktycznie robili to, bo kochali, a nie przeradzało się to u nich w przymus jakiś.
Obecnie nawet moja Narzeczona mi imponuje, no ale my mocno po ośce nie dajemy. :-)

Wracając do meritum, to naprawdę przykre i obrzydliwe. Z tego zawodowego peletonu czystych ludzi to na palcach jednej ręki zapewne się policzy. Szkoda czasu na oglądanie takiego kolarstwa (i oczywiście innych sportów mocno z dopingiem związanych) i ... emocji oraz nerwów.

#77 kryniu

kryniu
  • Użytkownik
  • 415 postów
  • SkądKórnik

Napisano 15 październik 2012 - 10:12

W dzisiejszym wydaniu GW całostronicowy wywiad z Cezarym Zamaną na powyższy temat.

#78 bezdred

bezdred
  • Użytkownik
  • 491 postów
  • SkądPTB

Napisano 15 październik 2012 - 10:36

http://www.sport.pl/...wszystkimi.html
tutaj tez jest za free.

#79 Malik

Malik
  • Administrator
  • 2523 postów
  • SkądZielona Góra

Napisano 15 październik 2012 - 11:22

Cytat

Zerem powiadasz? No, bardzo pryncypialny jesteś. Nawiasem mówiąc, Virenque też był koksiarzem, a wyglada mi na to, że to Twój idol :roll: pozdr


Tylko Rysiek się przyznał do koksowania, dostał bana, powrócił i jeszcze trochę nacieszył nas swoją obecnością w peletonie.
A Lansik z premedytacją koksował się mając w dupie wszystko i wszystkich, a kiedy sprawa koksowania wyszła na jaw to łgał w żywe oczy. Dla mnie LA był bohaterem, przy każdym następnym TdF czekałem z niecierpliwością na jego kolejny atak. Dla niektórych może i było to nudne, ale trzeba przyznać iż jego akcje-odjazdy były imponujące... no właśnie.. chyba nieco za bardzo imponujące.
Wygrał z rakiem ok, zrobił coś tam dla ludzkości ok, ale gość jest obecnie zerem. Od bohatera do zera. Nie ma przebacz dla kogoś kto ćpał i to w taki sposób.

#80 DiscoVolante

DiscoVolante
  • Użytkownik
  • 40 postów
  • SkądPolska

Napisano 15 październik 2012 - 16:20

Cytat

Cytat

Hincapie nie widział sam procesu transfuzji, ale opierając się na doświadczeniu, mówi, że jemu przetaczano krew w ten sam sposób


To tylko wycinek tłumaczonego raportu, ale jeśli tak wygląda udowadnianie winy w całym raporcie to dla mnie w taki sposób można każdego posądzić o wszystko zeznając w stylu: "słyszałem strzały, ale nie widziałem kto strzelał bo było ciemno, ale jestem pewny, że to on, bo nikogo innego w okolicy nie było".

[...]


To się nazywa poszlaka / dowód poszlakowy i w wiekszości krajów swiata w postępowaniu karnym jest on dopuszczalny w okreslonych okolicznościach. W szczególnosci kiedy oskarżony zaprzecza zarzutom i brak jest dowodów bezpośrednich. Dowód poszlakowy musi tworzyć z pozostałymi dowodami trwały i niepodważalny łańcuch wówczas moze on stanowić element udowodnienia winy.

Z Twojej wypowiedzi mozna wywnioskować, że przykład dowodu który powołałeś ("słyszałem strzały, ale nie widziałem kto strzelał bo było ciemno, ale jestem pewny, że to on, bo nikogo innego w okolicy nie było") uważasz za absurdalny. Nie wiem czy jestes prawnikiem, ja jestem i powiem Ci, ze Taki dowód w polskim prawie karnym jest absolutnie dopuszczalny i sformułowałeś bardzo logiczny i sensowny przykład dowodu poszlakowego, który jest równoczesnie zeznaniem swiadka. W takiej sytuacji pozostałoby jedynie udowodnić , że faktycznie w okolicy nie było nikogo innego i mamy gotowy materiał dowodowy pozwalający przypisac oskarżonemu winę.



Dodaj odpowiedź


Zaawansowany edytor tekstowy