Skocz do zawartości


Zdjęcie

EPOkowe problemy


218 odpowiedzi w tym temacie

#61 Gosc_Anonymous_*

Gosc_Anonymous_*
  • Gość

Napisano 15 marzec 2010 - 16:31

Cytat

Nie wszystkie błędy ortograficzne są dysleksją.
Nie każde lenistwo jest depresją.
Nie każdy doping jest wynikiem stosowania leków na astmę.

Każda dyslekcja powoduje błędy ortograficzne.
Każda depresja objawia się lenistwem.
Każda astma zmusza do przyjmowania leków, które w swoim składzie mogą zawierać niedozwolone środki. ;-)

Cytat

Ilu z Was Panowie Poborowi załatwiało sobie kategorię D? To dokładnie ten sam mechanizm. Cel uświęca środki.

Może wielu, lecz ja byłem dumny z faktu przyznania kategorii A. W moim przypadku również cel uświęcił środki.

#62 Gosc_intel action_*

Gosc_intel action_*
  • Gość

Napisano 15 marzec 2010 - 17:13

Moly a tobie jaką kategorię przyznali na komisji ;-) .Bo ja podobnie jak Arnoldzik też byłem dumny jak wpisywali mi kategorię A ;-)

#63 maciej1986

maciej1986
  • Użytkownik
  • 3267 postów
  • SkądPoznań

Napisano 15 marzec 2010 - 17:31

Ciekawe czy również mieliście okazję być dumni podczas przysięgi wojskowej... a wracając do tematu dopingu to napędzają go pieniądze... kolarstwo jako prawdziwa rywalizacja to chyba czasy Szurkowskiego i Langa, do tego w wydaniu amatorskim. Teraz dostęp do środków "zakazanych" ma każdy. Nawet Tompoz swego czasu wspominał o EPO na czarnym rynku, ku jego zdumieniu dostał PW od chętnych na zakup. A jak ktoś oglądał "Testosteron" to wie, że to wszystko przez kobiety....


#64 Pacek

Pacek
  • Użytkownik
  • 180 postów
  • SkądBełchatów

Napisano 15 marzec 2010 - 18:17

Jestem dysortografikiem, przyznaje się bez bicia ale też nie płaczę z tego powodu wszędzie gdzie się da i nie usprawiedliwiam moich błędów ortograficznych papierem który mam od 5 podstawówki. Zdaje sobię sprawe że przynajmniej 50% dzieciaków u których stwierdza się dysleksje to cwaniaczki którzy chcą iśc po najmniejszej lini oporów, ale nie każdy taki jest! Dyscalkulia to już jest grube przegięcie bo sam nie potrafie dodawac szybko jak kalkulator a mimo to jestem na polibudzie wiec ta niemożnosc pojecia matmy to lenistwo, a że matme trzeba sie uczyc systematycznie od 1SP do 3LO to wszelkie problemy są grzechem zaniedbania.
Tylko ci którzy tak samo jak ja walczyli o to żeby pisac w miare poprawnie wiedzą ile to koztuje pracy. Co wieczor przez kilka lat siadłem i wkuwałem zasady ortograficzne. Że ów, ówna itp się kreskuje, że mucha piszemy tak a rzeka tak... Lecz nie można wyeliminowac wady mózgu tego typu i często zdaża mi się popełaniac błędy ale w życiu bym nie pomyślał żeby się usprawiedliwiac dysortografią bo to świadczy o słabym charakterze. Byłem na tyle zdeterminowany że na maturze nawet nie pomyślałem o zaznaczeniu kwadracika o dysleksji.
Mając powyższe na uwadze czuje że mam prawo osądzac tych którzy chcą iśc łatwiejszą drogą i mówie stanowcze Nie.
Oszust jest oszutem i nic tego nie usprawiedliwia. Wśród sportowców na pewno są astmatycy bo ta chorobę łatwo zlapac w owych czasach. Ale w takie rzeczy jak to że wśród 5 biegaczek tylko jedna nie jest astmatyczką po prostu nie wierze, statystyka jest królową nauk. Z tych 4 na pewno 3 oszukują i biora legalny dopalacz.
EPO u Szczepaniaków, cóż istnieje możliwośc że razem z witaminami które sportowcy czasem przyjmuja dożylnie ktoś wstrzyknoł mu erytropoetyne, tego nie można wykluczyc, ale osobiście w to nie wierze. Jeżeli to byli świadomi koksiarze to wychodzi na wierz ich psychika. Próba samobójcza, jakie to wzruszające.
Był na tyle odważny i cwany żeby dac sobie w żyłe to niech to przyjmie jak facet a nie jak d..a wołowa. Pewnie że to dla niego tragedia bo to prkatycznie koniec jakiej kolwiek kariery. Pół biedy gdyby to się stało w w wieku lat 25-28 kiedy miał by jakąś renome, ale teraz nikt mu nie da pracy bo za 2 lata bedzie miał 25 i przygode z dopingiem. Ale na Boga są jeszcze inne zawody na tym świecie niz kolarstwo...

#65 jarek996

jarek996
  • Użytkownik
  • 645 postów
  • SkądMALM�

Napisano 15 marzec 2010 - 18:28

Pacek, madrze piszesz ; sa jeszcze inne zawody jak kolarstwo . Dlatego ja bylbym za DOZYWOTNIA dyskwalifikacja od pierwszego razu. To nie jest skazanie kogos na smierc , tylko skazanie na smierc SPORTOWA , a poniewaz jako oszust ze sportem niewiele mial wspolnego , to zadna strata. Do wieczorowki i uczyc sie na np. zbrojarza ( lub piekarza,lub .... wymienic mozna wszystkie prawie zawody ).

#66 radek_3131

radek_3131
  • Użytkownik
  • 453 postów
  • SkądPabianice

Napisano 15 marzec 2010 - 18:28

http://www.naszosie....kadziesiat-lat/

Cytat

Przykro, że niektórzy kolarze wciąż nie mogą zrozumieć, że kolarstwo się zmienia, że jest najczystszym sportem ze wszystkich wyczynowych i my sami o to walczymy i tak chcemy. Mówię o „pro tour”, o tych którzy zostali poddani systemowi „adams” i o tym, że same drużyny, czyli my, płacimy po blisko sto tysięcy euro rocznie na walkę z dopingiem, byśmy mieli jak najwięcej kontroli.



#67 tommeke

tommeke
  • Użytkownik
  • 15 postów
  • SkądKatowice

Napisano 15 marzec 2010 - 18:32

Cytat

istnieje możliwośc że razem z witaminami które sportowcy czasem przyjmuja dożylnie ktoś wstrzyknoł mu erytropoetyne, tego nie można wykluczyc, ale osobiście w to nie wierze

O ile się nie mylę, to od tego roku jakiekolwiek iniekcje, które nie mają na celu ratowania życia lub zdrowia, są zabronione.
A o całej sprawie Szczepaniaków aż się nie chce gadać - po prostu zawiodłem się...
PS. Pacek, wielki szacun dla Ciebie jako dysortografika. Wielu ludzi nie zadaje sobie trudu, żeby skleić posta, którego sens da się zrozumieć, a większość z nich nie ma pewnie papieru na dysortografię.

#68 Gosc_kobrys_*

Gosc_kobrys_*
  • Gość

Napisano 15 marzec 2010 - 18:43

Panowie i Panie - wy już ludzi wieszacie, na śmierć skazujecie, a kto wie czyja to była wina?

Jak już wspomniałem - nie osądzam/nie bronię, ale zawsze staram się w miarę obiektywnie i ze wszech stron patrzeć na sprawę.

A co jeśli lekarz im to wstrzyknął albo ktokolwiek inny? Sami nie są w stanie badać co się im podaje - słuchają jak lemingi co im sztab każe, co im daje i tak postępują.

Faktem jest, że w herbacie to nie było - ale jestem pewien, że regularnie są kłóci - jeśli zrobili to na własną rękę - oczywiście - śmierć sportowa - na to nie ma miejsca.
Ale co jeśli faktycznie ktoś był 'mądrzejszy' od nich samych - zniszczył im kariery i równie dobrze można mu nic nie udowodnić.

Niech się każdy z was zastanowi - zaczynacie jeździć o najmłodszych lat - chodzicie do szkół sportowych by móc trenować, wiadomo, że w takich szkołach poziom nauki bywa niższy od innych(wiem - moja szkoła była najlepszą lekkoatletyczną w kraju), a i specjalistycznej wiedzy nie zdobywacie. Zapominacie o nauce i trenujecie w zapomnieniu o świecie. W końcu po latach wyrzeczeń, wylanego potu i krwi zdobywacie ZŁOTO Mistrzostw Świata - tak cel osiągnięty - po czym okazuje się, że wasza krew nie jest czysta - nie macie z tym nic wspólnego, ale media i opinia publiczna od razu was osądzają - skazują - dokonują egzekucji publicznej - wiecie, że młodszemu z nich bez zbadania próbki 'B' już anulowano kontrakt?
Macie 23 lata - nie macie wykształcenia - ostatni raz na serio uczyliście się czegoś parę lat temu.

Problem w tym, że jeśli nawet nie mieli z tym nic wspólnego - już są niejako pogrzebani. Bo w organiźmie EPO w próbce 'A' było i z taką krwią wjechali na metę.

I ktoś mówi - jest tyle innych zawodów? OK? Co się pytam? Bycie 'robolem' w fabryce albo sługusem w MCdonaldzie. Mnie jakby ktoś odebrał w tym momencie informatykę to bym się też chyba pociął - ja tym żyję - od rana do nocy - cały czas i wciąż - kładę się to myślę o moich problemach naukowych - budzę się rano z pomysłami - nie mogę wytrzymać kilku dni urlopu mimo, że wiem iż bez nich nie będę wiele wart niewypoczęty - robię to co kocham i świadomość, że by mi to odebrano nie pozwoliła by mi zająć się czymkolwiek innym.

Podoba mi się jak zachował się PKOL względem Kornelii Marek - do wyników próbki 'B' - nic nie postanawiamy, nie wypowiadamy się - jedyne co mówią to jak procedura wygląda.

#69 jarek996

jarek996
  • Użytkownik
  • 645 postów
  • SkądMALM�

Napisano 15 marzec 2010 - 18:56

Alez moga sie ksztalcic dalej. Nikt im nie kaze pakowac hamburgerow cale zycie . Od czegos trzeba zaczac . Mysle , ze chlopaki postawieni w takiej sytuacji zapna sie mocno i sobie nowa droge w zyciu znajda ( zycze im tego ) , ale na rowerach widziec bym ich juz nie chcial.
Zgodze sie natomiast , ze chlopaki mogli nic nie wiedziec ( choc w to watpie ) o tym co im wala w zyle. To , ze sie psy na nich wiesza ; takie zycie sportowcow,aktorow ITP. Wymagamy od nich wiele , ale grzeszyc nie pozwalamy. Oni wybierajac takie zycie powinni sie z tym liczyc i wiedza co ich czeka jak beda choc troche znani i slawni.
To jest ta gorzka strona slawy. Ta slodka to CZYSTE zwyciestwa i uwielbienie wsrod kibicow... Trzeba wybrac jedna z nich.
A poruszeni i wk.....ni mamy prawo byc , bo cieszylismy sie wszyscy , ze sie cos w polskim kolarstwie rusza ( choc na poczatek TYLKO w przelajach ) .
Z torowcami tez sie cieszylismy i co wyszlo ???

#70 Gosc_Anonymous_*

Gosc_Anonymous_*
  • Gość

Napisano 15 marzec 2010 - 19:37

Cytat

kolarstwo jako prawdziwa rywalizacja to chyba czasy Szurkowskiego i Langa, do tego w wydaniu amatorskim

Oj, zdziwiłbyś się...
Bardziej stawiał bym na czasy Garina czy Corneta ;-) choć i w tym przypadku nie ma pewności :-/

#71 BIAGIO

BIAGIO
  • Użytkownik
  • 15 postów
  • SkądPoznań

Napisano 15 marzec 2010 - 19:39

Cytat

... kolarstwo jako prawdziwa rywalizacja to chyba czasy Szurkowskiego i Langa, do tego w wydaniu amatorskim....


:lol: dobre sobie w kolarstwie zawsze byli krętacze i nigdy tak do końca w kolarstwie rywalizacja nie była do końca czysta nawet w czasach pana Szurkowskiego i Langa.
Teraz jest EPO kiedyś inaczej sobie pomagano (nie tylko środki farmakologiczne) pod uwagę też trzeba wziąć, że niektóre środki kiedyś nie znajdowały się na liście dopingowej teraz się znajdują na niej.

#72 Damiano

Damiano
  • Użytkownik
  • 321 postów
  • SkądDąbrowa Górnicza

Napisano 15 marzec 2010 - 19:42

Skrobnę dwa słowa o astmie.
3 lata temu na poczatku wiosny pojawiła się u mnie astma.
Od dobrych paru lat, kilka razy w roku się zaziębiałem. typowe objawy jak ból gardła, katar oraz kaszel. Wkońcu 3 lata temu złapał mnie suchy kaszel. Lekarz przepisał jakieś leki, ale zbytnio nie pomagały. kaszel, suchy i męczący, był coraz większy.. Po tygodniu, w nocy obudziłem się, zacząłem kaszlec i.. nie mogłem wziac oddechu! Przez parenascie sekund probowalem jakos zaczerpnac powietrza, az wkoncu otworzyłem okno i jakos zimne powietrze spowodowalo podzialalo ze zaczalem oddychac.. przezycie nie do pozazdroszczenia..

Teraz jestem astmatykiem, ale mam lekka jej postac. Biore lekarstwa tzn wziew, ale nie jest to salbutamol:)
Zyje normalnie, wysiłek nie sprawia mi wieksych problemow. nie mam juz napadow jak wyzej opisalem. Jeżdzę na rowerze tzn szosie:) astma nic nie zmieniła, oprocz tego ze przyjmuje lek wziewny.
Rozne sa rodzaje astmy i jak ktos ma lekka postac to nie przeszkadza to w zyciu, przy odpowiednim leczeniu.
Więc na moim przykładzie widac ze astma moze złapac nawet po 30tce.

Pozdrawiam

#73 maciej1986

maciej1986
  • Użytkownik
  • 3267 postów
  • SkądPoznań

Napisano 15 marzec 2010 - 20:14

No w sumie macie rację, niektórzy koniakiem się wspomagali, a inni kończyli jak Tom Simpson. Tylko gdzie się podziały czyste zasady walki, może tylko my jesteśmy przykładem czystego sportu?? Uprawianie go dla przyjemności, dla poprawienia kondycji, dla pokonania własnych słabości. Rywalizacja tylko z własnym organizmem... i sumieniem.


#74 robo

robo

    ble ble

  • Użytkownik
  • 2600 postów
  • SkądKońskie

Napisano 15 marzec 2010 - 20:33

jarek996, dobrze mówi, życie nie kończy się na kolarstwie zawodowym. Z tym, że nie dostanie się kontraktu, musi się liczyć każdy, kto wybiera się na tą ścieżkę, i w każdej chwili. Nie musieli być złapani na dopingu, mogli przecież najnormalniej w świecie nabawić się kontuzji i koniec pieśni - jakąś alternatywę trzeba mieć.

Arnoldzik, też dobrze mówi, doping wynaleziono dość dawno temu. W najdawniejszych czasach kolarze wzmacniali się alkoholem, słyszałem też o strychninie (w małych dawkach :shock: ), Simpsonowi wysiadła pikawa po drodze na Mont Ventoux (w 1967r.), bo nafaszerował się amfetaminą. Dalej to już bardziej współczesne środki i początki kontroli.
W psychice człowieka zawsze jest pokusa, aby sobie życie ułatwić, ale trzeba umieć tą pokusę opanować, do rywalizacji podchodzić uczciwie. Nawet jak się dozna porażki, to można z uśmiechem powiedzieć : "Dałem z siebie wszystko, choć bardzo chciałem wygrać, to ktoś tu i teraz okazał się lepszym ode mnie." Takie jest życie.

Na astmie się nie znam, bo sam jej nie doświadczyłem, pewnie są różne jej odmiany. Ale mój ojciec ją ma i były czasy, kiedy nie mógł wejść na 2-gie piętro bez zadyszki, albo opłukać samochodu pod garażem. Dlatego nie pojmuję, jak ludzie chorzy na chorobę upośledzającą wydolność mogą brać udział w zawodach na najwyższym poziomie i to w sportach wytrzymałościowych: kolarstwo, biegi długodystansowe, chód sportowy, narciarstwo biegowe itd. Czemu nie ma takiej plagi astmy wśród sportowców innych dyscyplin ? (albo ja nie słyszałem). Czy to nie jest tak, że załatwia się "papier" od lekarza, który pozwala mieć podwyższony poziom sterydów. Podobno jest to niewielkie przekroczenie dopuszczalnego poziomu i lek ma być brany wziewnie (podobno nie działa wtedy ogólnie na cały organizm). Ale jeśli dobrze myślę, testy nie wykrywają jaką drogą steryd podano, więc może nie bierze się go wziewnie, tylko domięśniowo, dożylnie lub łyka, lek działa wtedy ogólnie, a zaświadczenie, po prostu pozwala go legalnie mieć w moczu, we krwi na kontroli. Że dawka niewielka ? - w czasach, gdzie o miejscach decydują fotokomórki nawet na mecie maratonów, czy 260 km klasyków, nawet taka mała przewaga nad tym co nie brał nic, ma znaczenie. Pływacy przebierają się w coraz to inne stroje, aby wygrać o długość paznokcia, Małysz zmienił wiązania, aby zniwelować przewagę Ammana, więc myślę, że nawet śladowa dawka sterydu robi duuuuużą różnicę.

#75 Amon

Amon
  • Użytkownik
  • 280 postów
  • SkądŚwieradów-Zdrój

Napisano 15 marzec 2010 - 22:09

Czyje słowa wypisane są na górze stronki jako motto forum ? :lol:
Pozdr.

#76 Pacek

Pacek
  • Użytkownik
  • 180 postów
  • SkądBełchatów

Napisano 16 marzec 2010 - 06:53

Maciej nie chciał bym burzyc twojego światopoglądu ale osobiście uważam że czasy Szurkowskiego i Langa to kulminacja wysypu dopingowiczów. Chyba nie musze przypomninac co robiono sportowcom bloku komunistycznego w szczególności NRD i ZSRR Nie wierzę że wtedy w peletonie jechali sami czyści, ba uważam że brała przynajmniej połowa. Tylko że testy anty dopingowe nie były wtedy w modzie, przypomne chociażby faszerowanie Lekkoatletek testosteronem, poziom męskiego hormonu mimo że połowa pań przekraczała kilkukrotnie nikogo nie złapano.
Ciekawosta jedna sportsmenka (chyba od rzutu młotem) miała tak głeboko zaawansowane zmiany że po zakończeniu kariery doprawiła sobie pewną częsc ciała i została facetem.
Nie wierze w czysty peleton w latach 70-80

#77 lucjan

lucjan
  • Użytkownik
  • 79 postów
  • Skądnieopodal

Napisano 16 marzec 2010 - 07:58

Przepraszam, że sporo tekstu wyszło, ale to tak na gorąco napisane i dlatego.

Na przykładzie dotychczasowych wypowiedzi, dostrzegam wyraźnie jak różne jest podejście do kolarstwa i jakże odmienne są oczekiwania userów od kolarzy.
Zwłaszcza sprawa dopingu wywołuje zawsze wrzawę i rozmaite opinie, często emocjonalne, nie oparte o fakty i wiedzę.
Na ile są one uprawnione i na ile opierają się na jakiejkolwiek wiedzy o realiach wyczynowego uprawiania kolarstwa? Śmiem twierdzić, że artykułowane przez wielu uwielbienie dla niektórych kolarzy wynika z jakiegoś romantyzmu opartego na ideałach Konrada Wallenroda.
Wydaje mi się, iż oceniając występy sportowców, trzeba umieć rozróżniać warunki i wymagania towarzyszące uprawianiu każdego sportu. Przynajmniej ja zawsze dzielę sport na poziomy: na poziom początkujących, amatorów, półprofesjonalistów, profesjonalistów i cyrkowców. Wynika to po części z posiadanej odrobiny wiedzy z zakresu fizjologii wysiłku w tym biochemii oraz o istocie treningu a także ze sposobu odbierania sportu i uczestniczących nim aktorów.
Dla mnie SPORTEM jest to, że od ponad 40 lat pedałuję zachowując przy tym dobre zdrowie, że mogę jeszcze bez problemu osiągnąć puls 180 i nie spadnę przy nim roweru, że mam radość z obcowania z przyrodą, że posłucham sobie szumu wiatru w uszach lub śpiewu ptaków gdy jadę przez las.
SPORTEM dla mnie jest też zabawa żaków i młodzików w kolarstwo. Ale WYCZYNEM jest już poziom juniora i młodzieżowca. Natomiast poziom PROFI to dla mnie najzwyklejszy CYRK z elementami sportowymi.
Zakodowałem w swojej świadomości istotny fakt, że już od pewnego etapu zaawansowania treningowego i startowego, by osiągnąć i utrzymać należyty poziom sportowy wskazane jest wspomaganie farmakologiczne, a od pewnego etapu profesjonalizmu/cyrku w sporcie wspomaganie takie jest dla zawodników nieodzowne dla uzyskania poprawy poziomu sportowego, ale i – co jest niezmiernie ważne – jest dla bardzo wielu kolarzy konieczną metodą/sposobem utrzymania już osiągniętego poziomu sportowego (status kolarzy w wieku ponad 30 lat).
Wynika to z faktu, że:
- istotnie wydłużyła się długość czasu aktywności sportowej oraz okres utrzymywania życiowej formy. Kiedyś - podobnie jak i obecnie - kolarz zaczynał uprawianie rzemiosła w wieku 13-14 lat, ale kończył je w wieku przed trzydziestym rokiem jako weteran. Obecnie wiek 30 lat to często okres osiągania najlepszych możliwości sportowych. Pomogły w tym nowoczesne metody trenowania, ale głównie farmakologia, lepsza odnowa biologiczna,
- większość zakazanych w sporcie substancji jest wytwarzana przez organizm człowieka. Ale ilość tak wytwarzanych substancji wystarcza tylko do podtrzymywania funkcji życiowych i jest daleko niewystarczająca by uprawiać sport wyczynowo na najwyższym poziomie,
- od wysokiego poziomu wyczynu począwszy - z racji intensywności startów, ogromu przejeżdżanych kilometrów i trudności, zawodnicy ci muszą być obejmowani (czy to z inicjatywy teamu lub zawodnik sam wyszukuje sobie medyka do stałej współpracy) intensywną opieką medyczną, jaką nam szarym zjadaczom chleba trudno sobie wyobrazić. Szczególnie troskliwą opiekę roztacza się w okresie przygotowawczym i startowym, a to w celu takiego ordynowania treningów i wspomagania, by organizmowi niczego nie brakowało, by ustalić najlepszą z możliwych diet, by zapewnić zawodnikowi jak najefektywniejszą regenerację powysiłkową, by forma sportowa rosła w sposób planowy, na określony termin. A że wiedza i fakty szybko się rozpowszechniają i że trafiają pod strzechy to i niedotrenowany/początkujący zawodnik lub masters walczący w wyścigu o czapkę śliwek też ma ambicję wspomagania się. A że przebiegłość i chęć przechytrzenia rywali jest przeogromna, przeto mamy to co ktoś opisywał (kosze i rowy na trasie wyścigów juniorów, elity, masterów) pełne śmieci po zażytych najprzeróżniejszych „cudownych” preparatach mających zagwarantować tryumf. To dla mnie nie jest wyczyn ani tym bardziej sport. To najzwyklejsza błazenada,
- podawanie zawodnikom wspomagania farmakologicznego - wychodzę tu z założenia teoretycznego - oparte jest o bardzo dokładne i często ponawiane badania laboratoryjne, których skutkiem są ordynowane pigułki (często i kolorowe), iniekcje oraz dożylne wlewy. Zwłaszcza te ostatnie są uniwersalnymi bowiem jednorazowo można podawać zestawy dozwolonych dopałek (leki, witaminy, enzymy, albuminy, elektrolity, pierwiastki śladowe, itp.) chroniące np. przed odwodnieniem, uodparniające na wysokie temperatury, osłaniające układ trawienny i krążeniowy, itp. Można w konkluzji stwierdzić, że taki zawodnik w okresie przygotowawczym i startowym to chodzące/jeżdżące laboratorium chemiczne, pracujące na najwyższych obrotach przemian biochemicznych, że jego organizm ma tak zbilansowane poziomy i udziały pierwiastków i minerałów, że łatwo o doprowadzenie do zaburzeń przemiany biochemicznej i mogących budzić wątpliwości wyników badań antydopingowych.
Wystarczy mały stres, infekcja, zatrucie pokarmowe by organizm zareagował nie tak, by czegoś wytworzył więcej lub mniej (np. testosteronu, kortyzolu, hormonu wzrostu, czy hormonu DHEA, itp., itd.), by doszło do zachwiania misternie budowanej równowagi mieralno - witaminowej, hormonalnej, proteinowej, itp.. W następstwie tego niezmiernie łatwo dochodzi do przekroczenia dopuszczalnego poziomu któregoś składnika, spośród znajdujących się na zakazanej liście . Ot, choćby poziom słynnego hematokrytu i podejrzeń o stosowanie EPO. Jeżeli przyjąć, że przed startem zawodnik ma hematokryt na poziomie 48 % to po bardzo wyczerpującym wyścigu, w przypadku przyjmowania odrobinę zbyt małej ilości napojów może dojść do takich zmian w składzie osocza zawodnika, że w rezultacie zagęści się krew. Gdyby krew takiego zawodnika pobrano na badanie bezpośrednio tuż po minięciu mety byłoby na bank pewne, że normatywny 50 % górny poziom hematokrytu miałby przekroczony. Dlaczego taki przykład podaję? Bo w kwestii badań antydopingowych bardzo ważny jest moment, kiedy zostaną pobrane próbki do badań, czy np. bezpośrednio po zejściu zawodnika z roweru, czy np. po godzinie, kiedy organizm trochę wypocznie, procesy przemiany biochemicznej się wyregulują, gdy zawodnik uzupełni poziom płynów. Można by tutaj opisywać mnóstwo przykładów, akurat przykład wahań w poziomie hematokrytu bezpośrednio przed wysiłkiem i tuż po wysiłku jest najłatwiejszy do przedstawienia, a wynika to z badań wysiłkowych prowadzonych w polskich laboratoriach. Z analiz, czarno na białym wynika, że nawet 30-40 minutowa próba wysiłkowa, podczas której zawodnik wykonując średnio ciężki wysiłek (nieporównywalnie mniejszy z zawodnikiem Pro Tourowym) i nie przyjmując podczas próby płynów, ma wzrost poziomu hematokrytu o 3-5 punkty procentowe wyższy w stosunku do poziomu sprzed próby, tzn. np. z 45 na 48 czy 49 %. Podobnie, istotne wahania widoczne są w wynikach badań chemii krwi, są istotne różnice w poziomie elektrolitów, pierwiastków śladowych, zakwaszeniu, itp. Gdyby badać morfologię krwi dzień po dniu wyścigu wieloetapowego okazuje się, że jakość krwi pogarsza się często istotnie, spada poziom czerwonych ciałek krwi, spada wskaźnik hemoglobiny, wzrasta poziom białych ciałek krwi, itp.
Dlaczego to podaję?.
Dlatego, że uwzględniając te uwarunkowania zwykło się przyjmować, że:
- istnieje zawsze domniemanie niewinności zawodnika, nawet w przypadku pozytywnego wyniku badania antydopingowego, chyba że zawodnik sam zrezygnuje z kontrbadania próbki B. Dopiero gdy próbka B potwierdzi uprzedni wynik i zawodnik się przyzna do stosowania niedozwolonego dopingowania się, sprawa staje się jasna. Gdy zawodnik się nie przyznaje, zawsze jest wątpliwość, czy czasem wynik pozytywny, mimo wszystko nie jest skutkiem nieprzewidywalnej i niewytłumaczalnej reakcji zawodnika na wysiłek włożony w pokonanie etapu wyścigowego lub też nie został wprowadzony w błąd przez prowadzącego lekarza/fizjoterapeutę,
- zawodnicy nie lubią dnia odpoczynku w trakcie wyścigu wieloetapowego, bowiem taki dzień wprowadza do biochemii organizmu ogromny bałagan, zakłóca funkcjonowanie organów wydzielających insulinę, krew, hormony, itp., co rodzi ryzyko, że następnego dnia pod wpływem wysiłku skutki tych zakłóceń mogą być nieobliczalne.
- zawodnicy zawodowego peletonu mają do wykonania określone zadania. Stąd nieporozumieniem jest, gdy kibice oczekują, że raptem cały liczący 100 czy 140 zawodników peleton rzuci się do zażartej rywalizacji i wszyscy będą ze wszystkimi walki, uciekali, likwidowali ucieczki i wygra najlepszy. Otóż nie. Trzeba wiedzieć, że jeżeli na starcie staje np. 15 zespołów 9 osobowych to do wygrywania jest potencjalnie 15 zawodników. Są nimi liderzy poszczególnych teamów, kwestią pozostaje, czy będą to sprinterzy, czy górale, czy czasowcy. Ale to wynika już z charakterystyki wyścigu/dystansu. Nie można oczekiwać i przeżywać rozczarowań, że któryś z zawodników nie atakował i że nie wygrał. Po prostu nie wolno mu było, bo zwycięstwo/możliwość zajęcia lepszej lokaty jest zagwarantowane liderowi zespołu. Najlepiej tę hierarchię widać w wyścigach wieloetapowych. Tak to już w zawodowym peletonie jest.

Wracając do meritum sprawy wspomagania się:
- zawodnik wspomaga się sam - często potajemnie i wówczas daje najczęściej ciałka podwójnie. Raz, że robi to niesystematycznie, niemetodologicznie, a przede wszystkim chce by to mało kosztowało, więc używa preparatów często używanych do wyrobu środków do usuwania kamienia, powłok lakierniczych, dla zwierząt, itp. Takie działania i skutki jego muszą być zawodnikowi znane, gdyż wie co bierze i w jakim celu,
- zawodnik obejmowany jest zorganizowanym i nadzorowanym przez kierownictwo swojego zespołu wspomaganiem i wówczas zawodnik niema zielonego pojęcia co mu jest podawane czy to odżywkach, czy to w tabletkach czy w iniekcjach lub wlewkach. Lekarz lub fizjolog nie ma zamiaru ani najmniejszej potrzeby tłumaczenia zawodnikowi co podaje i dlaczego. Po pierwsze niby dlaczego miałby upowszechniać posiadaną unikalną wiedzę bez żadnej gwarancji, że zawodnik coś z tego zrozumie, po drugie do czego to zawodnikowi byłoby potrzebne. On wie, że będzie OK., musi zaufać sztabowcom.
Jeżeli objęci takim nadzorem zawodnicy zawodowi mimo wszystko się wspomagają w sposób niedozwolony, to są najzwyklejszymi durniami i robią to na ryzyko własne i kibic nie powinien się tym przejmować – przynajmniej mnie to ani parzy ani ziębi, bo ja z nimi nie rywalizuję, niech tym się przejmują ich rywale.
Ja mam swoją teorię sportu. Według mnie zawodnik profi wykonuje swój zawód i stara się to robić jak najlepiej i jeżeli wpadnie, to jego problem i problem jego rywali.
Przyjąłem opcję, że najlepszym dla mnie jako kibica kolarstwa jest kibicowanie kolarstwu, jako dyscyplinie sportowej. Zatem nie podniecam się konkretnymi nazwiskami kolarzy zawodowych i ich wynikami. Ja sam, co wielokrotnie podkreślam, kibicuję tylko kolarstwu, jestem jego pasjonatem, ulubionych kolarzy w ogóle nie mam, nie znam nawet wielu nazwisk o których piszecie. Oglądając wyścigi koncentruję się tylko na technicznej stronie wyścigu, czyli oceniam styl jazdy, umiejętności, serce do walki, taktykę, itp. A czy wygra X czy Y to mnie to ani parzy ani ziębi, bo wiem, ze każdy z nich nafaszerowany jest chemia jak wielkanocna wędzonka saletrą.
Niektórzy z zawodowych kolarzy wpadli na niedozwolonym dopingu, innych podejrzewa się o proceder. Nie robię z nich ani bożyszczy ani nieszczęśników życiowych. Po prostu poszczególne fakty z ich dokonań przyjmuję do wiadomości i nie komentuję.

#78 jarek996

jarek996
  • Użytkownik
  • 645 postów
  • SkądMALM�

Napisano 16 marzec 2010 - 13:38

Niby racja , ale przeciez ci z bogatszych grup daja swoim takie COS , ze maja wiecej serca do walki jak ci biedniejsi ...
I gdzie tu sprawiedliwosc ( w ogolnej NIESPRAWIEDLIWOSCI ) ???

Przykladem sa ostatni poCEROwani. Ricco, Rebellin, Schumacher , Di Luca , Sella ...
Ilez oni mieli serca do walki :-D

#79 slaweko

slaweko
  • Użytkownik
  • 596 postów
  • Skądz Polski

Napisano 16 marzec 2010 - 16:45

http://news.bikeworl....Szczepaniakow/
i wszystko jasne w temacie...

#80 jarek996

jarek996
  • Użytkownik
  • 645 postów
  • SkądMALM�

Napisano 16 marzec 2010 - 16:56

A jednak SWIADOMI oszusci. Smutna sprawa......



Dodaj odpowiedź


Zaawansowany edytor tekstowy